Przygoda Maćka ze SZLACHETNĄ PACZKĄ zaczęła się przypadkiem, został poproszony o pomoc w rozwożeniu podarunków do rodzin. Wtedy nie zastanawiał się, o co chodzi, po prostu brał z magazynu paczki i zanosił je domów.
Kiedy razem z kolegami taszczyli na czwarte piętro osiem wielkich kartonów z prezentami od jednej z firm informatycznych, zadał sobie pytanie: dlaczego w jego dzielnicy są rodziny w potrzebie, mogliby być wolontariusze, ale nie ma takiej akcji? I postanowił, że za rok to on zorganizuje Paczkę w Borku Fałęckim!
W 2009 roku Maciek został liderem rejonu. To było pierwsze zadanie, które kazało mu wyjść poza grupę osób, w której dobrze znał się ze wszystkimi. Dziś, z perspektywy czasu mówi, że to był pierwszy krok do dużej zmiany w jego życiu.
- Bycie liderem rozpoczęło proces, który całkowicie sformatował moje życie, nie wyobrażam sobie, jak to będzie, jeżeli będę pracował w firmie nastawionej na zysk, na takie zwykłe pozyskiwanie pieniędzy. Zobaczymy…
Po co wychodzić z gniazdka?
Rekrutacja wolontariuszy do PACZKI w gronie znajomych z Oazy wiązała się ze zmianą mentalności:
- Nasza mentalność była taka: dobrze jest nam w naszym gniazdku, więc po co z niego wychodzić. Był opór i było mocowanie się, ale Ci którzy się zdecydowali byli bardzo zadowoleni, że wyszli właśnie do obcych rodzin, do obcych ludzi, że wreszcie zrobili coś dobrego dla świata. Wiele osób się dziwiło potem, że wreszcie zrobiliśmy coś konkretnego dla ludzi – mówi Maciek.
- Widać, że to procentuje! Jako lider miałem 20 wolontariuszy, a rok później było ich już 40. To dowód, że zmiana mentalności postępuje i działa na coraz więcej osób.
Przyjeżdżaj, idzie powódź!
Po doświadczeniu bycia liderem Maciek był na praktykach w biurze WIOSNY i pracował jako asystent koordynatorki krajowej PACZKI. Prawdziwe wyzwanie stanęło przed nim wraz z powodzią wiosną 2010 roku. Maciek pamięta moment, kiedy dostał telefon: idzie powódź i Paczka się włącza, przyjedź, będziemy coś robić!
Najpierw pomagał koordynatorowi, potem zajął jego miejsce: - Musiałem się rozwijać, musiałem się uczyć zarządzania ludźmi, zarządzania całym projektem, rozmów z ludźmi wysoko postawionymi, nigdy wcześniej tego nie robiłem. Dzięki temu, że byłem rzucony na głęboką wodę to bardzo dużo się nauczyłem przez ten czas!
Mówi, że nie pomogły mu ani doświadczenie ze studiów na wydziale zarządzania (gdzie niedawno skończył pisać pracę licencjacką o SZLACHETNEJ PACZCE i wykorzystaniu w projekcie systemów internetowych) , ani liceum, ani żadna edukacja, tylko doświadczenia oazowe, prowadzenie małej grupy, organizowanie spotkań, rozmowy z ludźmi i mówienie do ludzi.
Rób wszystko, co możesz!
Maciek uważa, że najważniejszą cechą lidera jest chęć podejmowania wyzwań. – Działam zgodnie z zasadą „rób wszystko co możesz, a Bóg zrobi resztę”, jeżeli się za coś biorę to staram się robić robię wszystko najlepiej jak potrafię.
Mówi, że nie chciałby nikogo namawiać do zostania liderem, raczej pokazałby wyzwania, które czekają na osobę w tej roli. – Jeśli ktoś nie ma potrzeby wyzwań w sobie to bycie liderem, by go nie zmieniło. Może zostać wolontariuszem, zacząć od tego, ale lider ma zadania, które mogą wymagać przełamywania się. Dlatego na pewno nie musi czuć, że umie to zrobić, ale musi czuć że chce!
***
Wyjdź z tłumu i zostań liderem Paczki
Przejdź do formularza rekrutacyjnego
Maciek - specjalista od wyzwań
20.07.2011
- Jeśli ktoś nie ma w sobie chęci podejmowania wyzwań, nie będzie dobrym LIDEREM – mówi Maciek, lider rejonu w Krakowie, a później koordynator PACZKI dla powodzian i koordynator audytu SZLACHETNEJ PACZKI. – Jeżeli chcesz zostać LIDEREM nie musi czuć, że potrafisz, ale musisz czuć, że chcesz!
- POLECANE
- Monika i 1000 osób, na które wpłynęła (6)
- Maciek - specjalista od wyzwań (3)
- NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
- Monika i 1000 osób, na które wpłynęła (1)
- OSTATNIO KOMENTOWANE
- Monika i 1000 osób, na które wpłynęła (1)

Komentarze:
Dodaj komentarz 0
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta