Czy pomaganie wiąże się z ryzykiem?
Odpowiem może trochę asekurancko, ale cytatem z pana Przybory: „Nie ma nic bez ryzyka. Tylko widz go unika. A kto chce być wewnątrz zdarzeń, musi żyć wciąż z bagażem”. Krótko mówiąc – pomaganie wiąże się z ryzykiem, tak samo jak każda inna działalność widoczna. Można oczywiście wybrać działalność mniej widoczną, która też może być bardzo pożyteczna i ważna. Ale jeżeli jest to działalność widoczna, to zawsze wiąże się z ryzykiem.
A na czym ono polega?
Na tym przede wszystkim, że poprzez taką formę publicznej aktywności można być podejrzewanym o chęć reklamowania własnej osoby, a nie chęć niesienia pomocy. I to jest zawsze ryzyko. W moim przypadku współpraca ze Stowarzyszeniem WIOSNA i akcją SZLACHETNA PACZKA od początku miała charakter całkowicie czysty i jak gdyby nieskazitelny pod względem reklamowo-komercyjnym. Tu nikt nikogo nie reklamował. Po prostu postanowiłem zaangażować się w coś, co wydawało mi się dobrze wymyślone, dobrze zorganizowane i pożyteczne.
Pytam o to, bo w listopadzie ubiegłego roku wziął Pan udział w dość nietypowej i potencjalnie ryzykowanej kampanii społecznej.
I to bardzo nawet! (śmiech)
No właśnie – zaczęło się od rozpuszczonej w mediach plotki, że „znany krakowski artysta Grzegorz T. trafił do pudła”. Zanim się wyjaśniło, że chodzi o SZLACHETNĄ PACZKĘ i pomoc najuboższym, na internetowych forach zawrzało – również od nieżyczliwych komentarzy. Nie bał się Pan efektu odwrotnego od zamierzonego?
Nie – dlatego że gdybym zrobił to w celu promocji swojej nowej płyty, mógłbym kalkulować, co mi się opłaca, a co nie. Natomiast godząc się na tego typu prowokującą kampanię, z góry wiedziałem, że to nie jest katalog strat i zysków, tylko że ma ona czemuś służyć. A służyła temu, żeby zwrócić uwagę na pożyteczną akcję. Wydaje mi się, że nie straciłem przez to wiarygodności – jako piosenkarz i muzyk. W zamian pomogłem – jeszcze raz to podkreślę – bardzo pożytecznej akcji. Cały czas też przy takiej dość ryzykownej formie miałem na względzie tylko tę akcję, a nie swoją własną – nazwijmy to oględnie – popularność.
A jak się Pan czuł w pudle SZLACHETNEJ PACZKI? Czy medialny szum wokół pomagania – dziennikarze, flesze, kamery – pomaga czy przeszkadza w pomaganiu?
Mam do tego stosunek dość prosty: wszystko, co ma służyć innym ludziom, jednocześnie musi mieć jakiś rozgłos. Nie da się przeprowadzić bardzo skutecznej akcji pomocowej, jeżeli nie ma się rozgłosu i medialnego wsparcia. Wydaje mi się, że cały ten medialny rozgłos towarzyszący PACZCE był podporządkowany jednej idei: żeby ludzie zrozumieli, na czym polega możliwość pomagania innym.
Czy poza udziałem w akcji promocyjnej zrobił Pan też PACZKĘ dla jakiejś ubogiej rodziny?
Tak, razem z żoną i naszymi przyjaciółmi, zrobiliśmy, jak mi się wydaje, bardzo sympatyczną i potrzebną PACZKĘ. Była też ona dość duża, ale to akurat nie jest istotne. Ważne, że to nastąpiło, a dzięki temu o akcji dowiedziało się wiele osób. Przy tym zasada PACZKI jest taka, że kontaktujemy się tylko przez wolontariuszy, dlatego nie znam ludzi, którym pomogliśmy. Nie spodziewam się też w związku z tym żadnych podziękowań, bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby działać i żeby zrobić coś dobrego.
Komu Państwo pomogli?
Pewnej wielodzietnej rodzinie z Krakowa. Mogę podać tylko jeden fakt: brakowało im stołu, żeby zasiąść przy świętach – po prostu nie stać ich było na taki zakup. To była jedna z wielu potrzeb tej rodziny. A jeżeli ktoś komuś, w jakimś sensie symbolicznie, może sprawić stół, to wydaje mi się, że to ma sens.
Czy w artystycznym świecie temat pomagania jest obecny – innymi słowy, nawiązując do hasła ze spotu reklamowego PACZKI, czy artyści są wrażliwi?
Wydaje mi się, że to w ogóle nie dotyczy tylko artystów czy ludzi sceny. To jest kwestia pewnej wrażliwości, która w moim pokoleniu była traktowana jako część dobrego wychowania. Mówiąc najprościej – w ramach dobrych manier powinno się również uwzględniać konieczność pomagania tym, którym się nie wiedzie; poza samą już indywidualną wrażliwością na los drugiego człowieka. I jeżeli jest taka możliwość, to bez względu na zawód – czy się jest artystą, piosenkarzem, aktorem, dziennikarzem, politykiem czy kimkolwiek znanym – należy to robić w taki sposób i wtedy, kiedy pomoc ma szanse powodzenia. A SZLACHETNA PACZKA, uważam, dawała takie szanse. I dalej będzie dawała, mam nadzieję!
W ciągu ostatnich miesięcy spotkałam się z różnymi głosami wśród tak zwanych celebrytów, których zapraszałam do współpracy z WIOSNĄ – niektórzy od razu się zgadzali, mówiąc, że skoro są znani, mogą zrobić więcej i pomaganie traktują jako swój szczególny obowiązek. Zdarzały się jednak osoby, które mi odmawiały, tłumacząc, że już za bardzo ostatnio pomagają, że za dużo jest o tym w mediach, że boją się podejrzliwych reakcji swojego środowiska albo też muszą dbać o urozmaicenie emploi i zmianę wizerunku. Jak Pan myśli – czy bycie sławnym nakłada na człowieka specjalny obowiązek pomagania? A może właśnie go z tego obowiązku zwalnia?
Wydaje mi się, że jak wszystko na świecie, jest to gdzieś pośrodku. Każdy z nas, czyli osób, które coś robią publicznie – występują, śpiewają, grają – ma naturalną potrzebę dbania o to, żeby być rozpoznawalnym. Jednocześnie – jeżeli ktoś chce pomagać przez to, że jest znany – to trudno mu stwarzać zarzut z tego właśnie, że udziela swojej twarzy dobrej akcji. Więc ja nie umiem rozsądzić tej kwestii. Sam w takich sprawach jestem bardzo pragmatyczny: jeżeli jakaś akcja jest dobrze zrobiona, ma ciekawą formę i jest rzetelnie przygotowana w sensie finansowym – czyli konkretni ludzie dostają konkretną pomoc w konkretnej sprawie – to nie obliczam, czy mnie jako osobie publicznej się to opłaca, czy nie. Mam wrażenie, że w przypadku PACZKI i mojego bycia „w pudle” ryzykowałem więcej niż mogłem ewentualnie zyskać sympatii. Jeszcze raz powtórzę: „Nie ma nic bez ryzyka. Tylko widz go unika”. I właśnie ja w PACZCE postanowiłem nie być widzem, tylko uczestnikiem zdarzeń.
A proszę mi powiedzieć – co musi zrobić organizacja, żeby pozyskać do współpracy artystę, czyli absolutnie szczególny gatunek homo sapiens? Pytam serio – mam bowiem takie przeświadczenie, że bardzo Pan pomógł PACZCE, tymczasem przez kilka wcześniejszych lat mieliśmy kłopot ze zwróceniem się do kogoś znanego z propozycją współpracy. I to jest tak naprawdę kłopot wielu organizacji, które nie wiedzą, czy mogą się na coś takiego porwać. Czy w takich okolicznościach oczekuje Pan określonego poziomu profesjonalizmu? Czy niezwykłego pomysłu na współpracę? I czy w tym ważna jest sama organizacja, która taką propozycję składa?
Wymieniła pani trzy powody – i dokładnie te trzy były dla mnie ważne przy PACZCE. Wielokrotnie już występowałem w różnych celach i sprawach. Za każdym razem moim pytaniem było nie to, czy będę przez to w jakiś sposób wyróżniony, tylko czy ta akcja ma sens w wymiarze organizacyjnym. A ponieważ poznałem Jacka Stryczka, sposób działania WIOSNY i historię SZLACHETNEJ PACZKI – czyli to, jak ona funkcjonuje od kilku lat – to bardzo racjonalnie uznałem, że warto. Skuteczność, pomysł i reputacja organizacji – właśnie te kryteria są zasadnicze, a nie tylko samo wzruszenie czyimś losem. Bo przecież możemy się wzruszać, patrząc w telewizor, tylko że zaraz zmieniamy kanał. Patrzymy na powódź i mówimy: „Mój Boże, ależ biedni ludzie!” – a potem idziemy do swoich spraw. Tutaj chodzi o coś więcej – o skuteczność; o to, żeby to naprawdę miało wymiar i sens.
Podobno kręcąc spot PACZKI, nalegał Pan, by pomysł był szalony i właściwie od tego uzależniał swoją zgodę na udział w nim. Czy to prawda, czy już legenda?
Prawdą jest, że wyraźnie mówiłem, że nie chcę brać udziału w akcji, która będzie łzawo-wzruszająca. Chciałem wyegzekwować od pomysłodawców pewien rodzaj troszkę bardziej wyrafinowanej formy, a nie tylko proszenia o pomoc. Dlatego potrzebna była burza mózgów i kapitalni ludzie w agencji Opus B, którzy zgłosili kilka propozycji. Wspólnie wybraliśmy spośród nich dwie – bo są dwie wersje spotu, choć najważniejsza jest ta, gdzie ja wyskakuję z PACZKI. To wszystko działo się rzeczywiście pod wpływem moich sugestii, natomiast konkretne pomysły płynęły już z agencji.
Co Panu samemu dał udział w PACZCE?
On nie miał mi nic dawać. Oczywiście każdy jest trochę próżny i w takich razach myśli sobie: „Pomogłem innym ludziom – czuję się z tym dobrze”. W tym sensie dało mi to odrobinę satysfakcji, że nie spędziłem tego czasu w fotelu czy też robiąc coś przyjemnego tylko dla siebie, lecz poświęciłem parę chwil swojego życia na jakąś rzecz ważną. Ale to, co najważniejsze, to jest chyba świadomość uczestnictwa w akcji, która nie budzi żadnych zastrzeżeń. W PACZCE nie ma wielkiego worka, do którego wrzuca się nieznane ilości pieniędzy na nie do końca określony cel, ogólnie nazywany „pomocą”. Tu jest konkret: jedni drugim. Nas stać – was nie stać; pomagamy. I to jest budujące, że ludzie poza strukturą państwową potrafią sobie organizować tego typu wzajemność.
Rozmawiała Agnieszka Łapińska

Komentarze:
Dodaj komentarz 28-
hakunamatata
2010-11-12 13:35:03
Cytuj
Brawo dla Pana Grzegorza!
-
Miłosława
2010-11-13 19:28:00
Cytuj
Fenomenalny człowiek! Krakowianin :)
-
Agnieszka76
2010-11-15 14:33:44
Cytuj
Tutaj jestem, tutaj byłam, tu się urodziłam :) Pozdrowienia dla wszystkich gwiazd i szaraczków SuperW, zwłaszcza z rejonu DRZYYYYYYYYYYYCIIIIIIM i KORONOWOOOOOWO :))))
-
Katarzyna
2010-11-19 23:38:23
Cytuj
Dokładnie-"to jest kwestia pewnej wrażliwości"
-
Adam Lasota
2010-11-20 17:30:19
Cytuj
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
-
Mariola Krużołek
2010-11-24 21:23:23
Cytuj
"..Jak łatwo serce wpada w gniew
-
Bogna
2010-11-24 22:37:35
Cytuj
Pani JANINIE z Zielonej wsi
-
Selwana Szołek
2010-12-05 10:17:56
Cytuj
Ewa! Podziwiam Twoją otwartość! Napisałam Ci miela:) Przeczytaj
-
Ewa
2010-12-06 23:04:51
Cytuj
Chciałabym Wam bardzo podziękowac na tym forum. Zgłosiło się do mnie trzech cudownych ludzi którzy mi pomogli, a jeden, wiem że mężczyzna zachował się jak prawdziwy święty Mikołaj. Nawet nie wiem kto to był. Zostawił wszystko nad dole pod klatką i tylko do mnie zadzwonił i zwiał za nim zdążyłam zejść. Jestem wzruszona i zapłakana. Dziękuję że mi pomogliście. Dziękuję że obudziliście we mnie na nowo wiarę w dobro, w nadzieję, w ludzi dobrych i szlachetnych. Jestem rozwalona i wzruszona. Na pewno zamierzam zamówić Mszę świętą za wszystkich wolontariuszy i ludzi dobrej woli którzy pomogli mojej rodzinie w tak bardzo trudnym dla nas czasie i dali nam nadzieję. O Mszy za Was Kochani wszystkich poinformuję. Nie wiem jeszcze kiedy ona będzie ale postaram się w tym mc. Dziękuję z serca w imieniu mojego męża Artura i mojej mamy Krystyny. Dziękuję. Ewa
-
marzena
2010-12-11 22:18:34
Cytuj
ZACZĘŁAM PISAĆ NA KILKU STRONACH,PONIEWAŻ NIE WIEM JAK I GDZIE SIĘ UDAĆ O POMOC.
-
Gosia
2011-01-04 12:07:35
Cytuj
jakies 6 lat temu bylo nam lepiej niz teraz.maz mial prace.mieszkalismy w miescie.rodzinie pomagalam.znajomym oddawalam odziez.zywnosc..mieszkalismy na 3pokojach a brat mial zatarg z mama nasza.wiec wzielam go do siebie razem z narzeczona..pralam.sprzatalam.gotowalam.zajmowalam sie rodzina.od brata nie chcialam grosza na zycie,obecnie maz jest bez pracy ma gronkowca zlocistego dowiedzial sie 2lata temu leczyl sie jakies pol roku ale potem nie bylo na antybiotyki i gdy tylko teraz pojawiaja sie jakies rany poprostu smarowac trzeba tylko najtansza mascia:ale wroce do brata -teraz jest w angli ma wlasna rodzine i gdy widzi mnie na ulicy poprostu przechodzi bo jestem teraz biedna mam 5dzieci.nawet na slub nie bylismy proszeni.teraz mieszkamy na wsi obcy ludzie wynajeli nam domek w zamian za pomoc w gospodarstwie..no coz-rodzina mnie unika ale ja znajac siebie napewno bym przyjela brata znow gdyby nie mial gdzie isc,bo dla mnie nie liczy sie portfel tylko serce choc brakuje teraz na chleb
-
Gosia
2011-04-03 23:30:09
Cytuj
Moze pomyslicie,ze to idiotyczne co napisze ale duze znaczenie ma tez dla mnie mile slowo.pamiec...otóż sa osoby ktore czasem do mnie napisza.zapytaja co u nas.jak nam obecnie sie wiedzie.Tak jak Kaliberka czy P.Agnieszka licze sie dla nich.wiem ze o nas mysla a to daje mi takiej mocy.usmiechu na twarzy i Wiary.ze choc jestem biedna i prosze o pomoc jest ktos kto mnie docenia jako Czlowieka...pozdrawiam
-
Emilk@
2011-05-01 19:08:09
Cytuj
Witam :) Czytałam i czytam codziennie wasze wszystkie wpisy i aż łzy w oku się kręcą.
-
Anna29
2011-08-11 13:39:31
Cytuj
Witam jestesmy wielodzietna rodzina potrzebuje pomocy jakej kolwiek chociazby mala . moj maz pracyje na pol etatu nasz dochod miesieczny to 800 zl wiekszosc dochodu idzie na pokrycie rachonkow nasza sytuacjia finasowa i materialna pogorszyla sie szukam pracy ale bez skutku wiem ze jest duzo takich osob ja potzrebne sa rzeczy dal dzieci do szkoly i przyjme meble do pokoju dla dzieci jesli ktos by mnial a ich nie potrzebowal chetnie je przyjme osoby ktore by chcialy nam pomuc lub poznac osobiscie to zapraszam podam moj numer 691-293-354 nie posiadam swojego internetu korzystam czasem od sasiada bo pisze tagze ogloszenia o prace dla siebie i sie nie poddam bede tak dlugo pisac i szukac az znajde blagam ludzi z dobrej woli i o zlotym sercu o jaka kolwiek pomoc :(:(:(
-
Karolinka
2011-08-29 13:20:39
Cytuj
Witam mi najbardziej brakuje butów adidasy nr26,36,43 Bardzo bym prosiła:)
-
Mini
2011-08-29 22:00:38
Cytuj
Zwracam sie z nietypowa prosba,otoz zaczyna sie po mału okres jesiennyi dzieci zaczynaja chorowac po prostu potrzebuje lakarstw,witamin itp.Przy trojce dzieci wziyta w aptece to jest ogromny koszt.Podam mniejwiecej liste lekarstw,ale moga to byc rozne odpowiedniki nie koniecznie te same nazwy co napisałam.::::::::Syrop LIPOMAL,syrop MUCOSOLVAN,FLEGAMINA(moga byc w tabletkach),syrop
-
karo71
2011-09-02 12:11:48
Cytuj
Bardzo serdecznie dziękujemy za pomoc Pani Annie Lianie za kupno przyborów szkolnych i przysłanie ubranek .Jesteśmy wdzięczni z całego serca.Pani Aniu proszę podziękowac bratu za plecak i wszystkim którzy pomagali.Dla nas to duża pomoc bo często brakuje na jedzenie i środki czystości i niestety trzeba się z tymi problemami borykać ,zwłaszcza że wszystko drożeje a o stałej pracy nie ma co marzyć nieraz myślę ile jeszcze człowiek tak będzie wegetował,jedyna radośc to dzieci które są najważniejsze na świecie i dla nich się żyje.Pozdrawiam wszystkich.
-
Karolinka
2011-10-01 11:46:12
Cytuj
chwycić dłoń Boga i walczyć o swoje marzenia, wierząc, że ich spełnienie dokona się zawsze we właściwym momencie.
-
Caroline.
2011-10-12 10:56:51
Cytuj
naprawdę uważam,ze takich ludzi Nam potrzeba.! gdyby nie osoby podobne panu Grzegorzowi ten świat byłby po prostu jeszcze bardziej okrutny.
-
Malwast25
2011-11-08 00:19:01
Cytuj
Dobry wieczór! Zwracam się do Was z prośbą o pomoc dla dziecka i dla mnie.Sama wychowuję dziecko,(ojciec dziecka jest pozbawiony władzy rodzicielskiej i nie interesuje się synem),syn ma 6 lat,jest niepełnosprawny w stopniu znacznym,przyczyną niepełnosprawności dziecka jest niedowidzenie,zez,astygmatyzm i nadwzroczność obu oczu,po ostatniej kontroli u lekarza okazało się,że syn będzie miał operację ,ale najpierw lewe oko dziecka musi zacząć normalnie pracować,zapisałam dziecko do fundacji prośbę o to ,abyśmy zbierali pieniądze na operacje syna,wysłałam tam wszystkie niezbędne dokumenty,ale nie mam jeszcze żadnej odpowiedzi,Nie wiem czy możemy Was prosić o pomoc.Nasza sytuacja jest ciężka,dojazdy na rehabilitacje,okulary,przybory potrzebne do rehabilitacji w domu,dojazdy do lekarza specjalisty od oczu,odzież,obuwie, to wszystko jest bardzo drogie,jeszcze teraz wychowawczyni syna stwierdziła,że syn na gimnastykę musi mieć jakieś gumowe okulary,koszt takich okularów to 439zł. Teraz syn był chory miał ostre zapalenie migdałków,kupiliśmy antybiotyk,pomogło mu to,ale nie do końca ,dzisiaj byłam z synem u lekarza,teraz Pani doktor usłyszała jakieś szmery i znowu zapisała dziecku leki,które wykupiłam ,ale niestety jednego leku nie,bo to koszt 70zł za 30 kapsułek,chcielibyśmy prosić Was o jakąkolwiek pomoc tzn,odzież (rozm. syna 134-140),(mój to L/M),obuwie (syn rozm.34,ja 38),środki czystości,żywność. Teraz już zbliża się zima nie mamy kurtek na zimę,najważniejsze jest to żeby syn miał ja wytrzymam wszystko,ale tym,że wszystkiego praktycznie nam brakuje nie chcę krzywdzić dziecka.Bardzo bym chciała aby niczego mu nie brakowało,ale nie stać mnie na to,pracy nie mogę podjąć ,bo musiałam w gops podpisać rezygnację z pracy po to by opiekować się synem. Jeszcze raz proszę jeśli ktoś chciałby i mógłby nam pomóc byłabym wdzięczna.
-
Monika1979
2012-01-31 13:28:29
Cytuj
napisala do mnie pani na moj profil. prosze sie do mnie odezwac. napisala do pani wiadomosc. dziekuje. pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje, ze sie sytacji poprawi wszystkim!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! duzo zdrowia i szczescia:))))
-
Monika1979
2012-01-31 13:31:36
Cytuj
niech ludzie dobrej woli dadza prace tym ktorzy jej nie maja. to taka pomoc jest najlesza!!!!!!!!! to jest wiadomosc do ludzi z firmami lub bogacze, ktorzy zamykaja oczy na biede i nie chca ja ogladac!!!!!!!! praca dla ludzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czasem wyslanie ubranek nie wystarcza, trzeba zaplacic rachunek, dac dzieciom jedzenie!!!!a pracy za godziwe wynagrodzenie nie mam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
-
Emilk@
2012-01-31 13:43:33
Cytuj
Dobrze napisane :)
-
KIKI
2012-02-01 19:59:50
Cytuj
Witam!
-
Emilk@
2012-02-26 17:59:58
Cytuj
Witajcie kochani..jeżeli to możliwe chciałabym prosić o żywność i środki czystości..jezeli ktoś by miał spodnie roz .34 bądz jakieś ciepłe bluzki na długi rękaw roz S/M to bym chętnie przyjeła.pozdrawiam
-
Tamara
2012-04-24 21:22:46
Cytuj
Witam serdecznie!
-
Emilk@
2012-05-11 19:12:13
Cytuj
WITAM miałby ktoś do oddania w dobrym stanie buty letnie damskie37 ,męskie 44,spodnie męskie roz.33 na i dziecięce dla chłopca 27-28 .Chętnie bym przyjeła.
-
Kamila78
2012-05-13 23:08:39
Cytuj
Witam
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze kontabyłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie"
A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili"
Mt 25,35-40
Jak łatwo gniew przechodzi w żart
Jak łatwo widzisz w życiu cel
Jak łatwo stwierdzasz jego brak..."
Grzegorz Turnau "Linoskoczek"
powódź zabrała spokojne sny.
Więc, mili GOŚCIE,
NAM dóbr NIE noście,
lecz na DOM dla NIEJ złóżcie się WY
to też Grzegorz Turnau (napisał na akcję zbiórki pieniędzy w ramach Szlachetnej Paczki dla Powodzian na imprezie urodzinowej)
RÓWNIEŻ CHCIAŁABYM OTRZYMAĆ JAKĄKOLWIEK POMOC-PACZKĘ NA ŚWIĘTA.MAM TROJE DZIECI,MOJA CHOROBA "ŚMIERTELNA" W POCZĄTKOWYM STADIUM PONIEWAŻ DOPIERO CO SIĘ O NIEJ DOWIEDZIAŁAM,MĄŻ BEZ PRACY.ŚWIĘTA JAK NIGDY DOTĄD,NAWET NIE WIEM CZY NA NIE BĘDĘ W DOMU.TAKŻE SYTUACJA NIE JEST WESOŁA,POMOC BYŁABY WIELKĄ ULGA DLA NAS.
Długo się zastanawiałam czy w ogóle tu napisać ,ale niestety nie mam innego wyjścia.
Może tu znajdę jakąś pomoc ,próbowałam wszędzie gdzie było możliwe mops,parafia,caritas ,ale odpowiedzi albo negatywne,albo zerowe. Pani z Mopsu twierdzi że gdybym była rodziną patologiczną to by nam pomogli.
Mieszkam z swoim partnerem i dwuletnim dzieckiem na stancji dlaczego? ponieważ w domku moim rodzinnym mieszkają moje jeszcze trzy siostry na dwóch pokojach malutkich ze swoimi rodzinami i mamą .Więc zmuszona byłam poszukać stancji,oczywiście ją znalazłam .
Dlaczego partner ponieważ nie stać teraz nas na ślub,chociaż tego bardzo pragniemy ,ze względu na dziecko i dla siebie. Mój partner pracuję na określonych warunkach ,bo ciężko choruje i dlatego nie ma widocznego zarobku.Zarabia około 1,000 zł z czego po zapłaceniu
opłat i czynszu zostaje nam niecałe 200zł.Nasze dziecko choruje na skazę białkową,więc
tu wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.Dlaczego nie pracuję ponieważ zajmuję się
naszym synem ,nie mogę zwrócić się o pomoc do rodziny gdyż też mają problemy :(
Bardzo proszę do ludzi dobrej woli co im nie jest obojętne ludzkie życie ,o pomoc w postaci
ubrań na 98/104 i bucików 25/26,środków czystości.
HERBAPECT Junior,na boł gardła HLOROHINALDIN dla dzieci,z witamin na wzmocnienie syrop BIOARON C lub RUTINACEA JUNIOR w tabletkach do ssania dla najmłodszego a dziewczynki starsze moga łyka zwykła RUTINACEA w tabletkach (najlepiej opłacalna jest ta w opakowaniu po 120 sztuk),z syropow
przeciwgoraczkowych to najczesciej kupuje PARACETAMOL(najtanszy)lub czopki eferalgan lub inne,oraz krople
do nosa NASIVIN 0,025%(sa najskuteczniejsze) moga byc inne,jakas masc rozgrzewajaca
typu VapoRub lub jakis zamiennik,oraz jakies kropelki ulatwiajace oddychanie co sie daje na
bluzeczke lub poduszke podczas snu typu OLBAS OIL,ja podalam mniejwieciej
nazwy rzeczy ktore albo najlepiej sie oplaca ilosciowo lub sa
najskuteczniejsze,ale jak bede inne odpowiedniki to tez nic nie
szkodzi.Wogole poszukuje lekow typowych na przeziebienie,odpornosc,przeciwgoraczkowych,jakis witamin dla dzieci,jakies osłonowe na zoładek,bo nieraz dostane antybiotyk za 3 zł a osłonowe kosztuja 15 zł.Jakies herbatki do picia.
Po prostu cokolwiek,juz od corki synke sie zaraził bo juz zaczyna kaszlec,nosem ciaga i lekko goraczkuje.Nawet nie mam co im dac na odpornosc bo zeby był efekt to powinno przyjmowac sie regularnie,ja kupie raz na jakis czas,a pozniej juz brakuje funduszy.
Najmłodsze dziecko ma u mie 4 latka a najstarsze 9.Z gory wszystkim dziekuje.
Ufam,że dzięki takim Osobą mona wierzyć w dobro tego świata.!
Już mi wstyd prosić.ale brakuje nam jedzenie,pampersów roz.5.chusteczek,proszku do prania,jak kupie te rzeczy.to nie będę mieć na czynsz?
Synek ma receptę na okularki korekcyjne,opieka od starego roku nic nam nie dała.
Boję się co będę z nami.
Może ktoś nam pomoże?
Mam bardzo dużo ubranek po mojej córeczce – od urodzenia do 5 lat. Są to ubranka w stanie od średniego ( z plamkami, z dziureczkami, trochę sprane – raczej dla domowego użytku, ale na pewno przydatne – nie są szmatami!!! ) do stanu bardzo dobrego! Dużo body i pajacyków, bielizna, kurteczki, spodenki, bluzeczki, sukienki, buciki, jakiś zabaweczki (90 % typowo dziewczęcego, ale tez są unisex)). Trzymałam to dla ewentualnego następnego dziecka, ale niedługo przeprowadzam się do mniejszego mieszkania, nie będę mogła wziąć tego ze sobą... w domach dziecka odmówili, bo potrzebują ubranka nowe, nie lube wyrzucać tego do specjalnych pojemników czy wyrzucać do śmieci – bo sama kiedyś byłam w ciężkiej sytuacji życiowej i byłam wdzięczna każdą pomocy!!! Wiec chętnie oddam to komuś potrzebującemu. Nie chce czekać do Świat – bo to nie jest moim zdaniem prezent na Święta – tylko coś niezbędnego … to czego ktoś potrzebuje w tej chwili... chce tylko naprawdę to ofiarować rodzinę, która potrzebuje zwykle dziecince ubranka )))
Oprócz tego mam ubranka dla dziewczyny czy kobiety w rozmiarze 34-36 (XS -S) i trochę większych (raczej M-38) – stan tez od średniego do bardzo dobrego! (ubranka są głownie bardziej dla osoby młodej i szczuplej)))
Nie wiem jak działa ta strona – bo dopiero dziś o niej dowiedziałam się, ale mam nadzieje, ze osoba potrzebująca będzie mogą mnie znaleźć..
Pozdrawiam i życzę powodzenia, Tamara
Jesteśmy 5 osobową rodziną, mamy 3 dzieci.Oboje z mężem jesteśmy bez pracy. W przyszłym tygodniu najmłodsza córcia idzie do komunii. Przyda nam się każda forma pomocy. Jeśli ktoś dałby mi pracę dorywczą, jestem dyspozycyjna. Mieszkamy w Warszawie. Dziękuję bardzo i pozdrawiam