Rzeczywiście zobaczyli ulicę z zalanymi domami, ale tylko po jednej jej stronie. Po drugiej były zalane jedynie ogródki. Taki układ topograficzny. Niżej położona strona ulicy to prawie całkowicie zalane domy; wyżej – ledwo dotknięte powodzią, a tak naprawę w większości woda zatrzymała się na progach domów. Dlaczego wszystkie domy/rodziny były na tej samej liście najbardziej pokrzywdzonych – wszyscy zaczęli zadawać sobie pytanie. I szukali odpowiedzi po domach.
Okazało się, że mieszkał tam ktoś z rodziny sołtysa, ktoś był znajomym itd. Było wiele powodów (w głowie sołtysa), by tak skonstruować tę listę. Nie czas teraz, aby go osądzać. To się zdarza, choć nie powinno. Ważne jest, że gdyby nie wolontariusze, którzy dotarli na miejsce i zobaczyli tę sytuację, pomoc trafiłaby do wszystkich po równo.
Zebrane dary ze swojej natury są ślepe – nie wiedzą, czy trafią do najbardziej potrzebujących. Atrament użyty do sporządzenia listy nie zna się na biedzie. Zawsze potrzebny jest człowiek. Według prostej zasady: pomaga człowiek, a nie rzeczy materialne. Zupełnie jak w medycynie: to nie lekarstwa leczą ludzi, a lekarz. Dobry lekarz potrafi dobrać odpowiednie lekarstwa, a w odpowiednim czasie je odstawić. W Polsce coraz więcej sprzedaje się lekarstw, a wcale nie jesteśmy zdrowsi.
Tak samo jest z pomocą. Jest jej coraz więcej, ale to nie oznacza, ze jest mniej biedy. Dla mnie te dwie strony ulicy są obrazem tego, co spotykam zbyt często: ogromny zapał do pomagania bez szansy na osobisty kontakt z osobą wspieraną. Dlatego wierzę w człowieka, a nie w pomoc finansową czy rzeczową. Taka pomoc nabiera właściwego znaczenia w rękach mądrego człowieka, a sama jest bezduszna. Dlatego od początku w SZLACHETNEJ PACZCE najważniejszy było człowiek – wolontariusz i darczyńca. Bo pomaga człowiek, a rzeczy mogą być jedynie pomocne.
ks. Jacek WIOSNA Stryczek
Pomóż rodzinie w potrzebie lub dokonaj wpłaty na organizację projektu i zmieniaj świat na lepsze!


Komentarze:
Dodaj komentarz 42