1% KRS 00 00 05 09 05
Edycja 2011
ZBIORKA PUBLICZNA

Mądra pomoc

12.11.2010
Mądra pomoc
Wierzę tylko w mądrą pomoc. To stwierdzenie wydaje się proste i naturalne, ale za nim kryje się drugie, już bardzo radykalne. Jeśli istnieje mądra pomoc, to musi istnieć również pomoc głupia.
Wiem, wiem – już wiele razy, gdy o tym mówiłem, ze zdziwieniem zadawano mi pytanie: czy czuję się lepszym od innych. No bo kto ma prawo oceniać, jaka pomoc jest mądra, a jaka głupia. W moim przypadku sprawa jest jednak dość prosta: uważam, że kiedyś pomagałem głupio. W chwili, w której to odkryłem, postanowiłem nigdy tak więcej nie robić.

Pierwszy raz odkryłem to jeszcze podczas studiów. Kiedyś  żebrak na krakowskim Rynku poprosił mnie o pomoc. Choć sam miałem mało pieniędzy, oczywiście sumienie nie pozwoliło mi odmówić. Tyle tylko, że rok później ten sam żebrak dokładnie w ten sam sposób znowu poprosił mnie o pomoc. Tym drugim razem zaskoczyła mnie jedna różnica – był pijany. Pomyślałem, że rok temu dołożyłem się do demoralizacji tego człowieka, który oszukiwał ludzi, żył za ich pieniądze i staczał się w alkoholizm.

Inna historia. Jako duszpasterz akademicki chciałem zaangażować studentów w pomoc dzieciom z domu dziecka. Wtedy dyrektor placówki wziął mnie na spotkanie i spokojnie zaczął perswadować: czy ksiądz zdaje sobie sprawę, jak cierpią dzieci, jeśli się na kogoś otworzą, zaprzyjaźnią, a wolontariusz nagle już nie ma dla dziecka czasu. To wystarczyło, abym się obudził z prostej gorliwości i zaczął myśleć. Potem jeszcze przez jakiś czas śledziłem losy współpracy studentów z dziećmi z domu dziecka i zgadzam się absolutnie z dyrektorem. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jaka to wielka odpowiedzialność, gdy zaczynamy komuś pomagać. Jak łatwo jest zranić.

Można zresztą być zranionym w drugą stronę. Jako młody ksiądz odwiedziłem w wakacje obóz dla niepełnosprawnych na Podhalu. Nagle jeden z wolontariuszy rzucił mi na kolana swojego niepełnosprawnego podopiecznego. Dodał: żeby się młody ksiądz uczył życia. Byliśmy we dwóch tak samo zaskoczeni – ja i osoba niepełnosprawna. Przecież byliśmy obcymi ludźmi, nie mieliśmy czasu na zaprzyjaźnienie się.

Te i wiele innych wydarzeń zmusiło mnie do myślenia o pomaganiu. Starałem się przede wszystkim przełamać różne stereotypy, które miałem w tym obszarze. Na przykład, że należy pomagać. To nie prawda. Wiem, ze jeśli należy pomagać, to należy pomagać mądrze. I natychmiast sprawdzać owoce – czy pomoc naprawdę pomogła.

ks. Jacek WIOSNA Stryczek
Komentarze:
Dodaj komentarz 0
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta
Partnerzy strategiczni
Partnerzy
Patroni medialni