KRS 00 00 05 09 05
1% na SZLACHETNĄ PACZKĘ zmienia życie ludzi
Pobierz bezpłatny program PITY >>
KRS 00 00 05 09 05
1% na SZLACHETNĄ PACZKĘ zmienia życie ludzi
Pobierz bezpłatny program PITY >>
1% NA SZLACHETNĄ PACZKĘ
KRS 00 00 05 09 05

Paweł Fajdek: Większej klapy nie będzie

Szlachetna Paczka, 30-11-2015

Ma zaledwie 26 lat i już doświadczył największej porażki swojego życia. Na igrzyskach w Londynie spalił wszystkie próby w eliminacjach i nie dostał się nawet do finałowego konkursu. Od tego czasu minęły 3 lata, a on zdołał się podnieść, wrócić silniejszy i zdobyć dwa złote medale. Dziś Paweł Fajdek przekazuje SZLACHETNEJ PACZCE koszulkę olimpijską z Londynu, tę samą która poznała smak jego największej porażki. Jej historia kryje w sobie inspirację dla wszystkich, którzy borykają się z problemami.



Jakub Marczyński: "Fatalny występ, Fajdek może zapomnieć o sukcesie" - pisały media po twoich nieudanych eliminacjach na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 roku. Trudno było się podnieść?

Paweł Fajdek: Dni spędzone w Londynie tuż po moim nieszczęsnym starcie to był najtrudniejszy czas. Siedziałem przygnębiony w pokoju i chciałem jak najszybciej stamtąd uciec. Byłem kompletnie załamany, nie wiedziałem co dalej. Przestać trenować? Rzucić sport? Potrzebowałem kilku dni na wypłakanie się, wyżalenie, zdołowanie na maksa. Żeby później wstać i zabrać się do roboty. Nie można udawać, że nas nic nie dotyka, nie boli. To oszustwo. Każdy się przejmuje i ma swoje problemy, które nie znikną od udawania, że ich nie ma.

I co dalej?

Powrót do domu. Z jednej strony tego chciałem, z drugiej bałem się tej konfrontacji, krytyki. Przed igrzyskami mówiłem wszystkim, że jestem w świetnej formie, że dam radę. A potem dałem ciała. Ale strach był niepotrzebny. Wróciłem, spotkałem się z rodziną, przyjaciółmi. Wszyscy zapewniali mnie: daj spokój, jesteś młody - za rok mistrzostwa świata, za 4 lata kolejne igrzyska, wszystko przed tobą. Dali mi inną perspektywę. Nie wiem jak dałbym bez nich radę. Najbliżsi spędzali ze mną czas, nie pozwolili mi się w tym rozgoryczeniu zamknąć. To mnie uratowało. I w końcu przyszła myśl - większej klapy nie będzie, nie mam nic do stracenia. Nie poddam się. Rok później zostałem mistrzem świata. Śmiało mogę powiedzieć, że ta porażka zrobiła ze mnie faceta i popchnęła mnie do tego, żeby osiągać więcej i więcej. Nieważne jak wielkie są problemy, jeśli mamy je z kim dzielić, damy sobie z nimi radę.

Dzisiaj, z perspektywy czasu, jak wytłumaczyłbyś tę sytuację?

Myślę, że ta porażka zrobiła ze mnie faceta. Nie załamuję się i nie rozpaczam. Nie wyrzucam sobie, co zrobiłem źle - widocznie tak miało być. Siadam i na spokojnie myślę co zrobić, żeby rozwiązać problem. Dla mnie nie ma innej możliwości niż wrócić i rzucać dalej, bo tak sobie wbiłem do głowy.

Większość ludzi nie jest tak silna jak ty. Jak to twoje doświadczenie w sporcie, można przekłuć na ogólne prawdy, które pomogłyby ludziom lepiej radzić sobie z porażkami? Co jest ważne?

Po pierwsze - moim zdaniem - trzeba pracować nad swoim nastawieniem. Ja wiem, że to może śmiesznie brzmi, ale siła umysłu jest ogromna. Wiara w siebie i w to, że ci się uda, jest najważniejsza. Bo jeżeli ktoś nie ma świadomości, jak wartościową jest osobą, to o wiele trudniej będzie mu coś osiągnąć. Po drugie, warto szukać wsparcia - u rodziny, przyjaciół. Nie można zamykać się na ludzi i izolować.


A ci którzy nie potrzebują, powinni pomagać?

Warto się rozglądać wokół siebie, czy nie ma kogoś, kto potrzebuje naszego wsparcia. Może akurat ma największy kryzys swojego życia, może właśnie w siebie zwątpił. Tak jak ja wtedy w Londynie. Czasem wystarczy jedno dobre słowo, czasem trzeba kimś potrząsnąć i go opieprzyć. Nasza pomoc naprawdę może zdziałać cuda i postawić kogoś na nogi.

Czy masz jakieś praktyczne sposoby na pracę nad swoim nastawieniem, o którym mówiłeś?

Zbliżamy się do najwspanialszej części roku - Świąt Bożego Narodzenia. To okres, w którym naprawdę warto zmienić się na lepsze. Udoskonalić siebie, zamknąć to, co złe i zacząć od nowa. Warto być ze sobą fair, czyli wmawiać sobie, że jest dobrze mimo tego, że jest źle. Jeśli ktoś ma problemy życiowe, to trzeba przede wszystkim stanąć rano przed lustrem i ze sobą porozmawiać. Szczerze. Bardzo przydatną rzeczą jest napisanie na kartce swoich celów do osiągnięcia. Celów, nie marzeń. Bo cele się osiąga, a marzenia są po to, żeby siedzieć w domu, nic nie robić i tylko marzyć.

 

 

 

<

Michał Jurecki: Dopóki walczę, jestem zwycięzcą

Czytaj więcej

Anita Włodarczyk: Walczę, zamiast dawać ciała

Czytaj więcej

Jerzy Dudek: Wyszedłem z cienia

Czytaj więcej

Grzegorz Turnau: Bywam zachwycony

Czytaj więcej

Lewandowski: Osiągnąłem swój cel

Czytaj więcej

Za co Kamil Stoch dziękuje Bogu?

Czytaj więcej

Jakub Błaszczykowski: Czasem muszę zacisnąć zęby

Czytaj więcej

Mariusz Wlazły: Nie musimy się kochać

Czytaj więcej

Maja Włoszczowska: Ja nie muszę, ja mogę

Czytaj więcej

Anna Rusowicz: Nie stracę żadnej chwili

Czytaj więcej

Kinga Preis: Nie cieszą mnie drogie gadżety

Czytaj więcej

Michał Kwiatkowski: Zacząłem wierzyć, że jestem słaby

Czytaj więcej

Kayah: Pociągała mnie praca biurowa

Czytaj więcej

Agata Młynarska

Czytaj więcej

Kuba Błaszczykowski

Czytaj więcej

Ania i Robert Lewandowscy

Czytaj więcej

Basia Kurdej-Szatan

Czytaj więcej

Anna Mucha: Czuję się lepszym człowiekiem

Czytaj więcej

Anna Komorowska: Szlachetność potrzebna jest wszystkim

Czytaj więcej

Majewski: Paczka jest jak grzejnik

Czytaj więcej

Jerzy Dudek

Czytaj więcej

Agnieszka i Ula Radwańskie

Czytaj więcej

Kamil Stoch

Czytaj więcej

Kamil Stoch: Małżeństwo otworzyło mi oczy!

Czytaj więcej

To nie jest zwyczajna akcja charytatywna

Czytaj więcej

Natalia Partyka gra w drużynie Paczki

Czytaj więcej

Dwie siostry - dwie paczki!

Czytaj więcej

Wiślacy idealnie rozegrali zakupy!

Czytaj więcej

Kraków rzuca wyzwanie Warszawie!

Czytaj więcej

Gwiazdy seriali w Paczce!

Czytaj więcej

Para prezydencka znów z Paczką

Czytaj więcej

Trio z Borussi gra z Paczką

Czytaj więcej

>
Poleć:
Polub SZLACHETNĄ PACZKĘ:
Partnerzy i patroni medialni