1% KRS 00 00 05 09 05
Edycja 2011
ZBIORKA PUBLICZNA

Pasja

07.12.2010
Pasja
Zastanawialiście się kiedyś kto angażuje się w wolontariat? Jacy to ludzie i co ich motywuje do bezinteresownego działania na rzecz innych? Co sprawia, że kiedy raz tego spróbują, robią to po raz kolejny i kolejny? Wyjaśnić nam to spróbuje Paulina Przybyłkowska, od lat zapalona wolontariuszka, która zgodziła się opowiedzieć nam o swojej przygodzie z pomaganiem.
Paulino, masz dopiero 19 lat, ale mimo to duże doświadczenie w pomaganiu innym. Kiedy po raz pierwszy zainteresowałaś się wolontariatem?
Od gimnazjum czyli od przeszło 6 lat. Wtedy zaczęłam jeździć na oazy dla niepełnosprawnych jako wolontariuszka z organizacji Cyrenejczyk. Przyznaję, że uzależniłam się od uczucia gdy uda ci się komuś pomóc. Potem sama szukałam akcji w które mogłabym się zaangażować.
Sześć lat to imponujący staż, prawie jedna trzecia Twojego życia! W jaki sposób trafiłaś do Szlachetnej Paczki?
W klasie maturalnej szukałam odpowiedniej formy wolontariatu, która byłaby odskocznią od ciągłej nauki. W Gościu Niedzielnym znalazłam informację, o poszukiwaniach wolontariuszy do projektu Szlachetna Paczka. Poczytałam o akcji w Internecie i zapisałam się.
Sądząc po tym, że już kolejny raz bierzesz w niej udział, na pewno nie pożałowałaś swojej decyzji. Co najbardziej w Szlachetnej Paczce Ci się spodobało?
Oczywiście finał. Patrząc na roześmiane twarze obdarowanych rodzin czuję się jakby dotknął mnie sam Duch Świąt Bożonarodzeniowych. To niesamowite i cudowne, że są ludzie, którzy chcą poświęcić tak wiele wysiłku i funduszy, żeby obdarować kogoś, kogo nawet nie znają.
A co w całej akcji wydaje się dla Ciebie najtrudniejsze?
Najtrudniejszy jest dla mnie etap kwalifikacji rodziny do akcji. Zwłaszcza gdy widzę, że rodzina potrzebuje pomocy, ale nie zupełnie takiej, jakiej może jej udzielić Paczka i wtedy trzeba podjąć decyzję czy taką rodzinę zostawić czy odrzucić.
Jaka jest Twoja najbardziej wzruszająca historia związana z wolontariatem w Szlachetnej Paczce?
Pamiętam jak w tamtym roku w mojej rodzinnej miejscowości, Mielcu, udało się zaangażować do akcji całe liceum. Zamiast tradycyjnych mikołajek, uczniowie składali się na paczki. Niektóre klasy zdecydowały nawet, że same obdarują jakąś rodzinę. W tydzień przed finałem po szkole biegało mnóstwo osób zbierając paragony z żywności, odzieży i innych potrzebnych rzeczy. Potem jedną z paczek obdarowana została rodzina, w której chłopiec jeździł do szkoły na zepsutym rowerze. Kiedy jego mama zobaczyła nowy, popłakała się, nie wspominając już o jej reakcji na inne rzeczy zawarte w Paczce:)
Wiem, że zżyłaś się z Wiosną, pomagasz również w Akademii Przyszłości…
Tak, angażuje się również w Akademię Przyszłości, bo zawsze lubiłam mieć dużo na głowie, a jeśli są to zajęcia związane z wolontariatem to jeszcze lepiej! Projekt polega na tym, że jeden tutor (nauczyciel) raz w tygodniu przez godzinę pomaga jednemu dziecku z jednym przedmiotem szkolnym. Oprócz tego wśród kolegiów (czyli rejonów) organizuje się wspólne wyjścia z dziećmi i zabawy. W tym tygodniu będą to mikołajki i już przygotowuję gardło i nogi do zabaw:)
W Polsce wolontariat nie jest popularny wśród młodzieży. Jak zachęciłabyś swoich rówieśników do tego typu aktywności?
Zaproponowałabym branie udziału w akcjach zgodnych z ich zainteresowaniami. Jeżeli ktoś interesuje się piłką, to może pograć z dziećmi w piłkę lub ich tego pouczyć, ktoś, kto woli rozmawiać i poznawać nowych ludzi może zorganizować kwestę, a osoby lubiące aktywny wypoczynek mogą zostać opiekunami na wyjazdach, itd.
Czasem słyszy się o planowanych projektach obowiązkowego wolontariatu dla młodzieży w wieku szkolnym. Co o tym sądzisz?
Myślę, że to nietrafiona idea, ponieważ już z definicji wolontariatu wynika, że są to dobrowolne działania na rzecz innych. Myślę, że dobrym pomysłem jest złożenie się na paczkę i pojechanie z nią do domu dziecka, albo sadzenie drzewek w ramach zajęć WF- u. Nie chciałabym jednak dożyć czasów, gdy pomaganie byłoby oceniane: „Ty dałeś tyle pieniędzy i wysłuchałeś tej pani to dostajesz piątkę…”
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszej satysfakcji i sukcesów w niesieniu pomocy innym!

Komentarze:
Dodaj komentarz 1
  • Elżbieta Zwolak
    2010-12-08 23:35:32
    Cytuj
    Nie można nikogo przymusić do bycia wolontariuszem. Ktoś musi lubić dawać coś od siebie, przede wszystkim swój czas i zaangażowanie. Bez odpowiedniej wewnętrznej motywacji nie uda się działać z pasją.
    Świetnie, że są tak młode osoby, jak Paulina, które na swoim przykładzie pokazują, że wolontariat jest "cool" :-).
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta
Partnerzy strategiczni
Partnerzy
Patroni medialni