Przeczytałam, o co chodzi w inicjatywie i od razu wiedziałam, że to jest to – wspomina – Przejrzałam opisy kilku rodzin, wybrałam „tę swoją” i szybko wzięłam się za przygotowywanie paczki, bo miałam na to tylko trzy dni. Paczka nie była idealna, brakowało kilku rzeczy, ale z pomocą rodziny udało się skompletować większość. Znalazło się tam też to, co najważniejsze – wymarzona hulajnoga dla 12-letniej Agaty, kupiona za jedne z moich pierwszych samodzielnie zarobionych pieniędzy. Wszystko zmieniło się, gdy przeczytałam maila z informacją, jak zareagowała na paczkę rodzina. Aż trudno było mi uwierzyć, że paczka, którą przygotowałam z bliskimi, sprawiła im tyle radości, że wywołała łzy wzruszenia. Ale nie tylko im, mnie też. Wtedy właśnie postanowiłam, że w przyszłym roku zrobię coś więcej - będę wolontariuszem.
Skoro nie ja, to kto?
Jak to zwykle bywa, ułożyło się inaczej. Paulina regularnie śledziła portal SZLACHETNEJ PACZKI, gdzie zauważyła ogłoszenia dotyczącego rekrutacji liderów. „Odkryj w sobie MOC – zostań liderem PACZKI”, a obok zdjęcie Bei - liderki z Bytomia. To mnie przekonało. Pomyślałam sobie „skoro nie ja, to kto?” i od razu wysłałam zgłoszenie. Parę tygodni później już byłam liderką, choć co tak właściwie mam robić, dowiedziałam się dopiero we wrześniu.
Nauka
Obowiązków nie brakowało, a SZLACHETNA PACZKA była kolejnym odpowiedzialnym zadaniem. Nie łatwo było pogodzić wszystko ze sobą, ale Paulina podjęła wyzwanie i musiało się udać. Jako liderka musiała poszukać wolontariuszy i zorganizować całą akcję w swoim mieście. Z wolontariuszami bywało różnie...
Wielu moich znajomych zgodziło się wziąć udział w akcji i tak udało mi się pozyskać 17 wolontariuszy. Zgłaszali się też ludzie z zewnątrz, jednak wiele z nich w pewnym momencie znikało – czy to nie odpowiadając na maila, czy nie zjawiając się na szkoleniu bez żadnej informacji. Byłam tym zaskoczona, bo zawsze działałam wśród ludzi, którym zależało na tym, co robią i którzy podchodzili do takich spraw odpowiedzialnie. Trudna była też degradacja jednego z liderów zespołu do funkcji wolontariusza. Niestety nie zrozumiał, że było to spowodowane zaniedbaniem i nie wywiązaniem się z prawie wszystkich powierzonych zadań. Poza tym było wiele innych trudnych momentów, w których nie poradziłabym sobie sama. Na szczęście mogłam liczyć na wsparcie przyjaciół i wolontariuszy. Bez nich na pewno bym się poddała.
Rodziny
Odwiedzanie i ankietowanie rodzin było kolejnym etapem akcji, który postawił Paulinę w nowych sytuacjach, a co za tym idzie przyniósł bagaż emocji i doświadczeń. Zderzenie się z rzeczywistością w jakiej żyją rodziny bywało trudne, szczególnie wtedy, kiedy wyczuwało się, że rodzina próbuje wyłudzić pomoc.
To naprawdę fenomenalne, że obcy ludzie wpuszczali nas do swoich domów przepełnionych radością, ale i problemami. Ufali nam, a my musieliśmy zaufać im, równocześnie będąc czujnymi, czy nie próbują nas okłamać i wyłudzić pomocy.
Zdarzyła mi się nieuczciwa rodzina. Domyślałam się, że mnie okłamują, ale postanowiłam mimo to zakwalifikować ją ze względu na syna, Artura. Jego rodzice byli alkoholikami, o czym wiedziałam, ale Artur był inny. On naprawdę chciał coś zmienić, miał marzenia, nie pił nawet z okazji swoich 18-tych urodzin. Cieszę się, że podjęłam taką decyzję, bo na początku grudnia ta pomoc okazała się być Arturowi dużo bardziej potrzebna, niż wcześniej. Jego życie totalnie się zmieniło, kiedy ojciec po pijaku zabił matkę nożem. To było wstrząsające. Takie historie widziałam tylko na filmach, nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się obok mnie. Artur został sam z bratem w mieszkaniu bez prądu i ciepłej wody, bez żadnych dochodów. Udało się podłączyć prąd, a jego darczyńca poza jedzeniem, ubraniami i farbami do ścian, kupił też bojler i kabinę prysznicową. „W końcu będę mógł się normalnie umyć” – dla nas to absurd, dla Artura – rzeczywistość. Ta sytuacja zmieniła mnie i pokazała, jak wiele może zależeć od mojej jednej decyzji.
A dziś?
Finał SZLACHETNEJ PACZKI odbył się w styczniu. Był czas na ochłonięcie i refleksje, a także decyzję czy w podjąć się działania również w tym roku.
Te kilka miesięcy bardzo mnie zmieniło. Nauczyłam się odpowiedzialności, poznałam czym na co dzień jest odwaga i, co najważniejsze, przekonałam się, że wiele zła w tym świecie można zmienić, jeśli nie przejdzie się obok niego obojętnie. Zobaczyłam, jak trudne może być życie i jakie znaczenie ma w nim przyjaźń. A dziś? Szukam w sobie tej odwagi, by w tym roku podjąć się paczkowego czynienia dobra jako koordynator regionalny i bezwarunkowej miłości każdego człowieka, bo to tak naprawdę jej brakuje każdemu z nas najbardziej.

Komentarze:
Dodaj komentarz 1-
Misiek_Gliwice
2011-06-06 02:03:50
Cytuj
Piękny PACZKOWY życiorys Paulinko! Tak trzymaj! Tak zaangażowanych i oddanych podjętemu celowi jak Ty osób bardzo potrzeba:) Życzę samozaparcia i sukcesów również w tym roku. Całym sercem jestem z Tobą i Szlachetną Paczką:) Pozdrawiam!
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta