Dostaję Paczkę

Katarzyna Grabowska, 11-11-2012

Od kilku lat w pierwszych dniach grudnia jestem obdarowywana przez Szlachetną Paczkę. Chyba najbardziej podoba mi się w tej akcji to, że dostaję dokładnie to, czego mi potrzeba. Dostaję prezenty bardzo wysokiej jakości, które się nie niszczą.



Jednego roku prezentem był mail mniej więcej takiej treści:
Cześć, jestem koleżanką twojej koleżanki. Podobno robisz paczkę. Chciałam prosić o twój numer konta żeby przelać pieniądze. W ten sposób dostałam od kogoś zupełnie nieznanego zaufanie. Bardzo dobrej jakości – utrzymuje się kilka lat.
W innym roku dostałam herbatę i kawałek sernika oraz opowieść. O tym, że każde dziecko jest darem. Każde z czterech już posiadanych i każde następne, które być może zostanie jeszcze ofiarowane.
Dostałam lalkę w brązowej sukience. Stoi na półce i przypomina, że nawet jeśli ma się niewiele, znajdzie się coś czym można się jeszcze podzielić.
Dostałam pracę jako kurier. Gdy jako wolontariusz byłam zawieźć paczkę opowiadałam, że będę jeszcze jechać z paczką do jednej rodziny. Od goszczących mnie dostałam prezent, by przekazać go tym, u których jeszcze będę.
Dostałam glinianego jamnika w zielone łaty. Wykonał go kilkuletni Artysta. Jest absolutnie unikatowy na skalę światową. Artysta jest unikatowy. Jamnik z resztą też. Ma ogromną wartość.
Dowiedziałam się, że ktoś może nie chcieć kurtki, mimo, że mama twierdzi, że kurtka jest bardzo potrzebna. Może nie chcieć kurtki, bo dostałby ją dopiero w grudniu, a przecież jest jeszcze cały listopad i kurtka jest potrzebna już teraz.
Chyba przede wszystkim parę razy dostałam ogromną lekcję pokory. Lekcję, by nie oceniać. Że często pozory potrafią bardzo zmylić.
Że jeśli ktoś ma modne spodnie – to może znaczyć, że to są jego jedyne spodnie.
Że jeśli ktoś ma modne buty – to też może znaczyć, że to są jego jedyne buty, w dodatki takie, które według niego nadają się na trzy pory roku.
Że jeśli ktoś ma na biurku laptopa – to może znaczyć, że ten laptop jest pożyczony, a w dodatku stary i ciągle się psuje.
Że jeśli ktoś potrzebuje elektrycznej maszynki do mięsa – to może znaczyć, że nie ma w pełni władnych rąk i zwykłej maszynki nie jest w stanie obsłużyć.
Że jeśli ktoś potrzebuje odkurzacza, to może mieć w domu dywan rozłożony na klepisku.
Że jeśli ktoś potrzebuje olejnych akwareli – to może, mimo tego że jeździ na wózku inwalidzkim malować wspaniałe obrazy.
Dostaję sporo pieniędzy i bardzo mnie to cieszy, bo lubię dostawać pieniądze. Niektórych osób, od których dostaję pieniądze nie wiedziałam od kilku lat. Są i takie, których nie wiedziałam nigdy. Im więcej mam pieniędzy, tym więcej mogę kupić. Konserw, proszku do prania, cukru, mąki, środków czystości. Czasem kupuję pieluchy, kaszki, kołdrę, ręczniki. Jak jest naprawdę dużo pieniędzy można kupić pralkę albo lodówkę. Raz to nawet udało się kupić meble. Dostaję też różne rzeczy. Znajoma dała kołdrę – podobno miała dwie, ktoś dał pościel, ktoś kurtkę, jedzenie – trudno wyliczyć, tyle przez lata się nazbierało. Potem na to wszystko nakleja się kod rodziny.
Raz nawet dostałam ludzi. Takich normalnych, żywych, zupełnie podobnych do mnie. Są teraz moimi dobrymi znajomymi. Urodził im się synek. Kiedyś w ankiecie wpisywałam, że potrzebują opału.
Dostaję niezwykłą pomoc i czas moich przyjaciół. Zawsze jest ktoś, kto pomoże zrobić zakupy, z kim będzie można wszystko zapakować, kto pomoże przewieźć. Zawsze dostaję potwierdzenie, że nie jestem sama.
Od kilku lat jestem obdarowywana przez Szlachetną Paczkę. Bywam wolontariuszem, bywam darczyńcą. W tej akcji dostaję dokładnie to, czego mi potrzeba. Moich potrzeb nie wpisuję do ankiety ale widać Ktoś wie, co mi dać. Dostaję prezenty wyjątkowej jakości - dostaję obrazy, słowa, gesty, wzruszenia, które są na zawsze.

<

Szczęśliwy człowiek to JA!

Czytaj więcej

BOHATER - tak, to ja

Czytaj więcej

Przemarsz wolontariuszy. W Kielcach rusza "Szlachetna Paczka"

Czytaj więcej

"Pierwszy raz"

Czytaj więcej

TWOJA POMOC ZMIENIA ŻYCIE!!!

Czytaj więcej

Rusza SZLACHETNA PACZKA 2012

Czytaj więcej

>