Wydział Studiów Edukacyjnych bierze udział w akcji „Szlachetna Paczka” po raz czwarty. Od samego początku wolontariusze mają ogromne poparcie ze strony władz wydziału. Dlaczego zdecydował się Pan na poparcie właśnie tej akcji?
Wydział Studiów Edukacyjnych popiera wiele
inicjatyw, których celem jest szeroko pojęta pomoc oraz wsparcie ludzi,
którym w życiu się nie powidło. W głównej mierze myślę o działalności
naszego wolontariatu studenckiego, ale nie tylko. Święta Bożego
Narodzenia są szczególnym dniem w życiu i w tradycji Polaków oraz
symbolicznym wyrazem jedności ludzi. Smutny jest fakt, jeżeli są
rodziny, które w tym dniu czują się opuszczone i nie otrzymają
chociażby symbolicznego prezentu.
Natomiast my wpisujemy się w idee pedagogiki jako nauki – jako dydaktycznej działalności, której celem jest wspomaganie drugiego człowieka w ogóle. Wydaje się bardzo logiczne, że nasz wydział w tym uczestniczy – szczególnie, że mamy specjalności, które działają w tym kierunku oraz mnóstwo młodych ludzi i pracowników, którzy od wielu lat wspomagają podobne akcje
Przy akcji „Szlachetna Paczka”
zaangażowanych jest wiele organizacji, instytucji oraz mediów. Czy
uważa Pan, że tak duże nagłośnienie akcji i zaangażowanie tych
podmiotów sprawią, że nasze społeczeństwo będzie bardziej świadome i
chętne w pomaganiu drugiemu człowiekowi?
Idziemy do drogiego domu towarowego, w którym jest pełno ludzi, kupujących bardzo drogie stroje i kosmetyki… Widzimy na ulicach tysiące drogich samochodów... Z drugiej strony zapominamy, że jest też ta inna strona medalu; że setki tysięcy, a może nawet miliony ludzi żyją w biedzie. Nasze społeczeństwo coraz bardziej się rozwarstwia, bogaci są coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Wbrew oczekiwaniom liczba ubogich nie maleje.
Dlatego też nie jestem do końca optymistą.
Myślę, że cała akcja nie zmieni w pełni świadomość ludzi, ale jest
niezwykle istotnym elementem, dzięki któremu można pobudzić myślenie –
jak najlepiej można pomóc ludziom, którzy tego wsparcia naprawdę
potrzebują. Uważam, że tego typu akcja może uświadomić ludziom, że
nasze społeczeństwo jest coraz bardziej rozwarstwione.
Twórcy projektu Szlachetna Paczka bardzo często podkreślają, że istotą jest idea przekazywania bezpośredniej pomocy. Czy Pana zdaniem ma to jakiekolwiek znaczenie w tzw. mądrej pomocy?
Tak. Myślę, że ma znaczenie. Czymś innym jest wpłacenie na anonimowe konto, przez anonimowego darczyńcę, anonimowemu odbiorcy, a czymś innym jest wiedza, że tak jak w przypadku rodziny, którą obdarowuje jest Karolina, która ma lat 15, Marzena lat 13, Stanisław lat 12 oraz Urszula lat 4. Konkretne osoby, otrzymają konkretne rzeczy. Mogę po części wyobrazić sobie jak one wyglądają, a to jest bardzo korzystne z punktu widzenia mojej psychiki.
Podczas akcji każdy wolontariusz, wchodząc do domu rodziny biorącej w niej udział, poznaje rzeczywiste życie oraz problemy ich mieszkańców. Czy uważa Pan, że taka wizyta jest potrzebna, czy może lepiej byłoby gdyby nikt nie poznawał tych ludzi, a informacje o potrzebach przekazywane byłby w inny sposób?
Zakładam, że wolontariusz w sposób dobrowolny
i odpowiedzialny odwiedza daną rodzinę. Takie działanie jest określane
jako pedagogika w praktyce. Jest to osoba, która czuje empatię z tymi
właśnie ludźmi. Rodzina czuje, że wolontariusz przyszedł do nich ze
szczerego serca. Jest to jeden aspekt – zapewne bardzo ważny, czyli
nawiązanie kontaktu oraz zainteresowanie się naprawdę potrzebującym
człowiekiem.
Po drugie, istnieje tzw. teoria zdarzeń krytycznych. Są pewne wydarzenia w naszym życiu, które na stałe zmieniają nasz sposób myślenia. Myślę, że ci ludzie, którzy wchodzą do tych domów, może na stałe staną się aktywistami na rzecz ludzi potrzebujących. Wydaje mi się, że jest to sensowne. Nie wiem jak to odczuwają te rodziny, czy czują się upokorzone, czy czują się wyróżnione. Na pewno jest to sprawa iście delikatna i indywidualna.
Czy bycie darczyńcą ma dla Pana znaczenie osobiste?
Jest to dla mnie symboliczne przekonanie, że rzeczywiście mogę dla kogoś coś zrobić. Smuci mnie, że jest tyle potrzebujących rodzin. Często są one niewidoczne i my wszyscy, którym jakoś się w życiu powiodło, właściwie nie rozmawiamy o nich, ani nie myślimy o tych ludziach…
Czy Pana zdaniem fakt, że władze wydziału oraz wykładowcy zostając darczyńcami wybranych rodzin oraz to, że popierają akcję, może mieć wpływ na ich wizerunek wśród swoich studentów. Jeśli tak, to jaki?
Jednym z istotnych komponentów idei pedagogiki jest wspieranie drugiego człowieka. Myślę, że jakiś specjalnych zmian w wizerunku nie będzie, ponieważ w tej społeczności idea ta jest czymś naturalnym – my pedagodzy powinniśmy pomagać. Nie wiem jaki procent wykładowców wchodzi w tę akcję, natomiast wydaje mi się, że ten wizerunek jest potwierdzony – że pedagodzy są ludźmi wrażliwymi. Wykładowcy i studenci tego wydziału są otwarci na innych ludzi. Moim zadaniem, na naszym wydziale kształcą się ludzie empatyczni.
W jaki sposób zachęciłby Pan władze innych uczelni do zaangażowania się w tego typu akcje?
Uważam, że jeśli władze innych uczelni otrzymają propozycję udziału w akcji, to na pewno wezmą w niej udział. Myślę, że jest to projekt, który przedstawia swoje idee w sposób bardzo sensowny i trafia on do ludzi.
Dziękuję serdecznie za udzieleniu wywiadu.
Anna Januchowska

Komentarze:
Dodaj komentarz 2-
Małgosia
2010-12-11 15:26:42
Cytuj
Brawo! Na naszym wydziale zawsze możemy liczyć na pomoc naszych władz i za to ogromna 6! :D
-
Sylwia Budasz
2011-04-28 12:39:43
Cytuj
Zachęcamy wszystkich pedagogów do wychowywania po przez własny przykład! :)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta