1% KRS 00 00 05 09 05
Edycja 2011

Szlachetna paczka oczami darczyńcy.

17.11.2011
Szlachetna paczka oczami darczyńcy.
Wilhelm Messner jest Austriakiem od kilku lat mieszkającym w Szczecinie. W tym roku po raz trzeci będzie przygotowywał SZLACHETNĄ PACZKĘ. Po zeszłorocznej edycji akcji zdecydował się wraz z żoną przygotować kolejną i kolejną paczkę. Wilhelm Messner opowie o tym, dlaczego co roku wraca do Paczki. 
Dlaczego zdecydował się Pan pomagać w ramach akcji SZLACHETNA PACZKA?

Od początku spodobała mi się idea akcji. Najbardziej to, że można w bezpośredni sposób pomagać biednym rodzinom. To co najbardziej cenię w SZLACHETNEJ PACZCE jest to, że udzielając pomocy jestem pewien, że trafia ona we właściwe ręce, bezpośrednio do potrzebujących. Ważne jest też moje zaangażowanie jako darczyńcy, to że sam przyczyniam się do stworzenia paczki.

Proszę opowiedzieć nam o akcjach charytatywnych w Wiedniu.

W Austrii jest oczywiście wiele akcji charytatywnych, część z nich, tak jak SZLACHETNA PACZKA odbywa się przed Świętami Bożego Narodzenia. Jedną z najbardziej znanych takich akcji jest „Światełko w ciemności”. Polega na zbieraniu funduszy od firm, organizacji i prywatnych osób w okresie świątecznym. Zbierane są co roku bardzo duże sumy pieniędzy. Jest to akcja chyba najbardziej ze wszystkich nagłośniona przez media, szczególnie przez telewizję. Zebrane pieniądze przekazywane są instytucjom wspierającym potrzebujących. Jednak takiej akcji jak SZLACHETNA PACZKA nie ma w Wiedniu. Nie do końca podoba mi się forma wspierania najbiedniejszych proponowana przez „Światełko w ciemności”. Bez wątpienia jest jednym z rodzajów z pomocy, jednak w SZLACHETNEJ PACZCE mogę pomóc konkretnej rodzinie i to jest najważniejsze. Wiem, komu pomagam i sam jestem zaangażowany w udzielanie tej pomocy. To jest wyjątkowe.

Co sprawia najwięcej radości w przygotowywaniu SZLACHETNEJ PACZKI?

Wolontariusze akcji dokładnie sprawdzają sytuacje w jakiej znalazły się rodziny. Dlatego jako darczyńca wiem o rodzinie tyle ile powinienem wiedzieć, czyli znam jej aktualne potrzeby, wiem co sprawiło, że rodzina boryka się z problemami, kto należy do rodziny. Potrzebujący mają oczywiście ogromne potrzeby, zdarza się, że nie wszystkie uda się spełnić na raz. Kiedy rodzina żyje w biedzie od wielu lat, to brakuje tam i jedzenia i ubrań i opału na zimę i sprzętów gospodarstwa domowego. Dlatego właśnie, po miłych doświadczeniach, które zdobyliśmy w związku z przygotowaniem paczki bożonarodzeniowej, postanowiliśmy z żoną wspierać jedną z rodzin przez dłuższy czas. Regularnie przygotowujemy paczki oraz przesyłamy węgiel, którym mogą ogrzać dom.

Rodzina, której zdecydował się Pan z żona udzielać pomocy regularnie, zgodziła się Was poznać. Z kolejną paczką pojechaliście Państwo do niej osobiście z wolontariuszem SZLACHETNEJ PACZKI. Nie była to z resztą Państwa jedyna wizyta u tej rodziny. Jakie uczucia towarzyszyły Państwu przed tym spotkaniem, przygotowywaliście się specjalnie do niego?

Od samego początku zależało nam na tym żeby poznać rodzinę, o której przeczytaliśmy na stronie internetowej w czasie przygotowywania pierwszej paczki. Oczywiście zrozumielibyśmy gdyby takie spotkanie było krępujące dla rodziny i nie chciałaby tego. Domownicy mogliby wstydzić się tego, że są potrzebujący. Na szczęście tak się nie stało. Od pierwszego spotkania towarzyszyły nam emocje. Były łzy wzruszenia, po obu stronach. Moja żona była ogromnie wzruszona tym spotkaniem. Podjęliśmy słuszną decyzję wybierając tą rodzinę i wspierając ją dalej.

A co takiego najbardziej ujęło Pana i Pańską żonę u tej rodziny, co takiego sprawiło, że zdecydowaliście się pomagać dalej?

Rodzina, którą wspieramy znajduje się z wielu powodów w ciężkiej sytuacji. Pomimo tego można się poczuć u nich jak w domu. Nie mają wielu środków aby wyposażyć swoje mieszkanie w najnowsze sprzęty, ale zawsze jest tam czysto i schludnie. Dom jest zadbany, widać tam włożoną pracę. Zawsze są razem, słychać śmiech wnuków. Jest tam po prostu domowo. Główna żywicielka rodziny stara się podejmować wszystkie prace, które przynoszą dochody i nie boi się ciężkiej pracy. Bardzo się stara i nie liczy na pomoc z zewnątrz siedząc z założonymi rękoma. Bywa, że cały dzień pracuje w polu lub przygotowuje stroiki świąteczne. Jest bardzo pracowita.

Najbardziej wzruszające były podziękowania od tej rodziny dla nas. Pomimo tego, że z żoną nie mówimy płynnie po polsku i posiłkowaliśmy się wolontariuszką przy wspólnej rozmowie, do wyrażenia naszych emocji nie trzeba było słów. To się po prostu widzi. Łzy wzruszenia są przetłumaczalne na każdy język. Bardzo chętnie odwiedzamy tę rodzinę.

Co chciałby Pan powiedzieć tym, którzy zastanawiają się, czy darczyńcą warto zostać?

Po prostu – zachęcam do pomagania w ramach SZLACHETNEJ PACZKI. Dobrze jest być w tej komfortowej sytuacji, kiedy można pomagać, a nie jest się potrzebującym. Szczególnie ważne jest wsparcie przed Świętami Bożego Narodzenia, wtedy w domach powinno być radośnie. Dzięki paczkom jest to możliwe.

Chciałbym podziękować wolontariuszom i wszystkim organizacyjnie zaangażowanym w akcję. Wkładają ogromnie dużo pracy w SZLACHETNĄ PACZKĘ, w to żeby pomóc innym i żeby wiedzieć jak pomóc innym. Wolontariusze docierają dokładnie do takich rodzin, którym wsparcie jest niezbędne. Także przygotowują te rodziny na paczki, na darczyńców i poświęcają im swój czas. Miło jest być darczyńcą, kiedy wszystko jest tak dobrze przygotowane.


Z Wilhelmem Messnerem rozmawiała Aleksandra Sztombka
Komentarze:
Dodaj komentarz 0
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta
Partnerzy strategiczni
Partnerzy
Patroni medialni