Zaczęło się w listopadzie 2007 roku. Podeszła do mnie Basia i zapytała, czy nie zechciałabym razem z nią pójść do rodzin, by przeprowadzić ankiety. Zgodziłam się.
Wiadomo, najtrudniejsze są pierwsze chwile – spotkanie z rodziną, wejście do ich mieszkania i zadanie pytań zawartych w ankiecie. Napotkani ludzie często tak zwyczajnie chcieli z nami porozmawiać, zwłaszcza osoby, które mieszkały same. Czasami wizyty przeciągały się do godziny, a nawet dłużej.
Z całej Paczki jednak najlepsze jest dawanie. I to przenośne – dawanie siebie, swojego czasu i to jak najbardziej dosłowne – dawanie paczek.
Kiedy miesiąc później wnosiłyśmy z Basią jedną z paczek od darczyńców na czwarte piętro, zastanawiałyśmy się co w niej może być tak strasznie ciężkiego… Jak się później okazało, była to NAPRAWDĘ BARDZO „WYCZERPUJĄCA” PACZKA – a dwa dziesięciokilogramowe proszki w połączeniu z innymi podarunkami były naprawdę ciężkie. Jednak opłacało się trudzić - radość obdarowanego chłopca i jego mamy była ogromna. Pamiętam dokładnie – najbardziej ucieszył się z szachów ukrytych między tymi ciężkimi proszkami.
Jako wolontariuszka brałam udział w trzech edycjach SZLACHETNEJ PACZKI i z ogromną satysfakcją mogę stwierdzić, że coraz więcej ludzi angażuje się w jej przygotowanie. W ubiegłym roku rozmawiałam sobie spokojnie ze swoją siostrą (która mieszka w Szkocji), kiedy zadała mi pytanie: „ przygotowałabyś paczkę w naszym imieniu?”. Już wcześniej opowiadałam jej o akcji, ale mam takie podejrzenie, że osobą, która ją do tej inicjatywy przekonała, był pewien znany krakowski artysta – Grzegorz T. ;)
Domyślacie się, co stało się potem? Przekonałam siostrę, że warto zaangażować do tego więcej osób. Namówiłyśmy naszych rodziców, jej teściów i parę znajomych. To oni wybrali rodzinę, przesłali listę potrzeb oraz pieniądze. Samo robienie zakupów jest równie fajne, jak dostarczenie paczki!
Zanim wybrałam się na zakupy, cofnęłam się pamięcią wstecz do czasów, kiedy sama byłam małą dziewczynką i miałam cztery, a potem osiem lat. W sumie było to całkiem niedawno i nie miałam z tym problemu. ;) Przypomniałam sobie, czym bawiłam się w tym wieku i co najczęściej robiłam – plastelina, farby, kredki itp. Z tą wiedzą udałam się do sklepu. Nie było łatwo wybrać odpowiednią lalkę Barbie, czy klocki - było ich mnóstwo… :) Kolejny „problem” - jaki kolor rajstop wybrać, z jakim wzorkiem? Czy te bluzki na pewno przypadną dziewczynkom do gustu? Czy ten szampon ma fajny zapach? A może lepszy ten truskawkowy?
Spędziłam łącznie w sklepie około pięciu godzin. Ale co tam!
Pięknie zapakowana paczka trafiła do magazynu, a następnie wolontariusze przekazali ją rodzinie. Wiem, że bardzo się podobała i to jest najważniejsze, a i satysfakcja ogromna! Moja siostra stwierdziła, że w następnej akcji również weźmie udział i namówi jeszcze więcej osób, więc być może w tym roku będę musiała przygotować dwie paczki? Kto wie?
I Wy też zachęcajcie znajomych w szkole, na studiach, w pracy, rodzinę do zrobienia paczki – naprawdę warto!
Dorota - studentka energetyki, wielbicielka podróży, A.Małysza, G.Turnaua i polskich kabaretów
Czy ten szampon ma fajny zapach?
17.11.2010
Z całej idei SZLACHETNEJ PACZKI najlepsze jest dawanie. I to przenośne – dawanie siebie, swojego czasu i to jak najbardziej dosłowne – dawanie paczek.
- POLECANE
- Czy ten szampon ma fajny zapach?(4)
- Bez surówki(4)
- Anioły pod moją choinką(3)
- Szkoła szlachetnych serc(3)
- Ostatnio drużyna Paczki spisała się znakomicie. Wspomnienie(1)
- NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
- Drogi Darczyńco!(1)
- Bez surówki(1)
- Szkoła szlachetnych serc(1)
- OSTATNIO KOMENTOWANE
- Drogi Darczyńco!(1)
- Szkoła szlachetnych serc(1)
- Bez surówki(1)

Komentarze:
Dodaj komentarz 0
Aby dodać komentarz musisz być zalogowanym użytkownkiem. Zaloguj się lub zarejestruj jeżeli nie masz jeszcze konta