Brand
powrót

UFAM SWOJEJ INTUICJI!

- Ludzie pracujący w NGO są zwycięzcami. Współpracując z firmami tak naprawdę nie kontaktują się z osobami lepszymi, czy mądrzejszymi od siebie, tylko z osobami pracującymi w innym świecie. W świecie biznesu, który jednak bardzo ich potrzebuje i któremu mogą bardzo dużo zaoferować – z Dorotą Adamską, Dyrektor ds. Komunikacji Korporacyjnej i Zewnętrznej firmy BP Europa Oddział w Polsce, który jest wieloletnim partnerem projektów Stowarzyszenia WIOSNA rozmawiamy o tym, dlaczego warto współpracować z organizacjami pozarządowymi oraz czy w świecie biznesu faktycznie nie ma miejsca na sentymenty.

Osiągnęła dużo mimo tego, że nigdy nie planowała pracy w biznesie. Od 20-u lat związana z jedną firmą, której poświęciła znaczną część życia. Mimo doświadczenia i wysokiego stanowiska, na próżno dopatrywać się w niej poczucia wyższości. Jak sama podkreśla, lubi czasami zaryzykować. Ufa swojej intuicji, która jeszcze jej nie zawiodła. Na co dzień zajmuje się PR-em i współpracą z organizacjami pozarządowymi. Z doświadczenia wie, że biznes z partnerem społecznym też może odnieść sukces. I to duży.

 

Stowarzyszenie WIOSNA: Kiedy pojawił się pomysł na to, żeby zająć się biznesem?

Dorota Adamska, BP Europa Oddział w Polsce: Ten pomysł tak naprawdę nigdy się nie pojawił. To był tak zwany ‘spontan’, tak wyszło, nie planowałam tego. Studiowałam archeologię, wyjechałam za granicę, później studiowałam antropologię. Wróciłam do Polski, zobaczyłam w gazecie ogłoszenie o pracę i wysłałam dokumenty. Spodobała mi się nazwa, wtedy było to British Petroleum. Dostałam się - zupełnie nie planowana rzecz. Będąc na studiach nie zakładałam, że będę pracować w biznesie. Raczej myślałam o tym, że zostanę archeologiem i będę kopać, działała wtedy wyobraźnia. Miałam bardzo dobrą pracę za granicą, ale wróciłam, bo nie chciałam być emigrantką. Biznes nie był w planach. Nie trzeba niczego z góry zakładać, można trafić do biznesu ale i do organizacji pozarządowej. Te światy mają mnóstwo wspólnych cech, oczywiście pojawiają się też różnice, ale dzięki temu jeden świat może uczyć się od drugiego.

 

Jakie są te cechy wspólne?

Przede wszystkim profesjonalizm. Odchodzimy już od wyobrażenia organizacji pozarządowych, które kiedyś funkcjonowało - mówiło się, że pracują w nich ludzie chaotyczni. Dzisiaj już wiemy, że są to najlepsi z najlepszych, profesjonaliści, ludzie, którzy muszą wykonywać wszystko w bardzo precyzyjnym czasie i mieć wyniki. Dokładnie tak, jak w biznesie.

 

Jakie były największe wyzwania, z którymi musiała się Pani zmierzyć po pojawieniu się w tym świecie biznesu?

Cały czas muszę podejmować wyzwania, bo ten świat ciągle się zmienia. Firma, w której pracuję od 20-u lat jest co 2, 3 lata inna, reorganizuje się, powiększa lub pozbywa aktywów. Jest to firma światowa, zmienia się zależnie od uwarunkowań zewnętrznych, w związku z tym pojawiają się nowe wyzwania. Wydaje mi się jednak, że takim jednym, stałym wyzwaniem jest ustalanie priorytetów. Ciągle jest mało czasu, dużo rzeczy do zrobienia i tego po prostu trzeba się nauczyć niezależnie od tego, czy jest się w organizacji pozarządowej, w biznesie, czy we własnym domu.

 

Po podjętych wyzwaniach często przychodzą sukcesy. Co uznaje Pani za swój największy sukces?

Chyba nie mam jednego. Za sukces uważam nasz program lojalnościowy z 2000 roku,  który opierał się na zbieraniu punktów. Przed nami takie programy miały inne firmy, również paliwowe. Nikt jednak nie miał partnera społecznego. Zaryzykowaliśmy. Okazało się, że klienci bardzo chętnie zamiast kubków, wiertarek i suszarek wybierają cele społeczne. W Polsce jest potencjał, wystarczy tylko stworzyć odpowiedni program i ułatwić pomaganie. Musimy tankować, zbieramy punkty, a później przekazujemy je na konkretny cel pomocowy. Tak naprawdę nic nie robimy, tylko oddajemy punkty. W tym roku klienci mogą wymienić zebrane punkty PAYBACK na wsparcie SZLACHETNEJ PACZKI. Sami decydują ile punktów chcą przekazywać na ten cel. Całość zebranej kwoty przeznaczymy na organizację projektu.

 

W świecie biznesu zdarzają się też porażki. Jaka jest największa porażka, która przydarzyła się Pani podczas pracy biznesowej?

Najważniejszą częścią pracy dla mnie jest współpraca z organizacjami pozarządowymi i wydobywanie z niej tego, co jest najlepsze dla BP, bo to jest mój pracodawca. Robię więc wszystko, żeby ta współpraca była najlepsza dla BP, dbając jednocześnie o zadowolenie i korzyści dla drugiej strony. Inaczej się nie da, to wszystko po prostu nie zagra. Kiedyś współpracowałam z dużą organizacją, osoba, która nią zarządzała była niezwykle doświadczona. Założeniem miało być finansowanie za duże pieniądze bardzo dobrze przygotowanego projektu. Był to największy projekt jaki BP zrobiło w środkowej Europie z organizacją pozarządową. Projekt był finansowany przez BP przez 5 lat, a następnie miał funkcjonować już sam, bez naszej pomocy. Dzisiaj tego projektu już nie ma. Było mi z tego powodu źle i smutno, oczywiście w trakcie tej współpracy pojawiły się różne korzyści, wydarzyło się dużo dobrego, ale nie osiągnęliśmy tego, o czym marzyłam, czyli samodzielnego funkcjonowania projektu.

 

Jakie wnioski wyciągnęła Pani z tej sytuacji jeżeli chodzi o współpracę z NGO?

Może zabrzmi to mało profesjonalnie, ale ufam swojej intuicji, zależy mi na poznaniu człowieka, który stoi za organizacją. Nie chodzi mi tutaj o poznanie dorobku, bo byłoby to niesprawiedliwe w stosunku do tych, którzy dopiero zaczynają tworzyć. Takich osób nie można od razu odrzucać. W sytuacji, którą przytoczyłam, moja firma w Polsce była jeszcze młoda, ta organizacja również zaczynała. Nie miałam szans sprawdzenia jej, człowiek był wtedy wiarygodny, wydawało się, że to wszystko zadziała. A jednak nie udało się.

 

Jak teraz wygląda Pani współpraca z organizacjami pozarządowymi?

Przez te 20 lat współpracy z organizacjami pozarządowymi zawsze zależało mi na poznaniu osoby stojącej za organizacją, na zaufaniu. Później sprawdzałam krok po kroku, jak ten projekt jest realizowany. Czasami można być kimś zauroczonym, są osoby charyzmatyczne, które rzucają urok, a człowiek od razu temu ulega. Trzeba wiedzieć o tym, że tak się dzieje. W związku z tym po pewnym czasie, najczęściej 6-u miesiącach, trzeba zobaczyć jakie są tego wszystkiego efekty. Tak właśnie wygląda moja współpraca z NGO.

 

Co sprawia, że chce Pani współpracować z NGO?

Przede wszystkim ludzie, którzy tam pracują. Jeżeli człowiek robi to, co lubi, nie musi się starać żeby komuś to sprzedać. Przez sposób w jaki o tym mówi widać, że jest autentyczny i widać, że mu na tym zależy. Dokładnie tak samo jest w biznesie – chętniej  buduje się współpracę z osobą, którą się lubi i do której ma się zaufanie. Tak po prostu lepiej się pracuje. Nie ma więc znaczenia, czy jest to organizacja pozarządowa, czy firma, z którą współpracuję.

 

BP jest wieloletnim Partnerem projektów Stowarzyszenia WIOSNA. Dlaczego akurat ta organizacja?

Początki naszej współpracy były spontaniczne. To nie była przemyślana, przeanalizowana decyzja. Spotkałam się z prezesem Stowarzyszenia, księdzem Jackiem Stryczkiem, który pokazał mi projekty WIOSNY. Najpierw zachwyciła mnie jego osoba i postawa jako człowieka i prezesa. Później zachwyciły mnie również programy. Najpierw AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI, która po prostu idealnie pasowała do naszej strategii edukacji, później SZLACHETNA PACZKA, którą zainteresowaliśmy się w sposób naturalny, po sukcesach z AKADEMIĄ. Współpraca świetnie nam się układała, więc kolejnym krokiem był drugi program. I to również się nam udało!

 

Jak ocenia Pani współpracę ze Stowarzyszeniem WIOSNA?

SZLACHETNA PACZKA i AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI są programami, które zmieniły moje myślenie o organizacjach pozarządowych. WIOSNA jest naprawdę inna, dużo bardziej biznesowa niż inne organizacje pozarządowe. Widać, że ludzie, którzy tutaj pracują mają wskaźniki biznesowe, to czuć we wszystkim. Mimo tego, że i w WIOŚNIE i w innych organizacjach zmieniają się ludzie, to jest całkiem inny świat. Tutaj mam zawsze wrażenie współpracy z partnerem biznesowym, kompletnie nie odróżniam tego, że przychodzi do mnie człowiek z organizacji pozarządowej. Wiem, że dużo osób z biznesu teraz pracuje w WIOŚNIE. To są dwa światy, które w tej chwili doskonale się uzupełniają.

 

W jaki sposób przedstawiciele organizacji pozarządowych są postrzegani przez ludzi biznesu?

Ludzie z NGO nie powinni mieć żadnych kompleksów, są przecież zwycięzcami! Nie idą do kogoś lepszego ani mądrzejszego, tylko do innego świata. Do świata biznesu, który bardzo ich potrzebuje, i do świata, któremu mogą bardzo dużo zaoferować.

 

Jak Pani myśli, czy w świecie biznesu można się przyjaźnić i ufać ludziom?

Nawet trzeba! Kiedy ludzie się lubią, robią dla siebie różne rzeczy, nawet w firmie. W pracy jednym z naszych priorytetów jest „One BP” – powinniśmy traktować siebie jako zespół. Mnie też musi zależeć na tym, by mój kolega dobrze wykonał swoją pracę, ponieważ w jakiś sposób wpływa to też na mnie.

 

Mówi się, że w świecie biznesu nie ma sentymentów, czy faktycznie tak jest?

Są ogromne sentymenty do partnerów biznesowych, do ludzi i do sposobu zachowania. Biznes to też ludzie, którzy reagują dokładnie tak samo jak ci, w innym miejscu na świecie. Obojętnie, czy to małe biznesy, średnie, czy duże, organizacje pozarządowe, światy kultury, czy sztuki. Sentymenty były, są i będą i dobrze, bo to oznacza, że warto robić to, co robię!

 

*     *     *

 

BP Europa Oddział w Polsce jest wieloletnim Partnerem projektów Stowarzyszenia WIOSNA, w tym SZLACHETNEJ PACZKI. Współpraca partnerska jest inwestycją finansową w rozwój SZLACHETNEJ PACZKI, dzięki której projekt zyskuje szansę funkcjonowania w przyszłym roku i dotarcia do jeszcze większej liczby rodzin w potrzebie. Zapoznając się z potrzebami i możliwościami firmy, proponujemy rozwiązanie, które w najlepszym stopniu spełnia oczekiwania obu stron.