Brand
Szlachetna Paczka

NIE ZROBIŁEŚ PACZKI W TYM ROKU?

Nic się nie stało! Ciągle możesz pomóc z Paczką na wiele sposobów.
Dzięki Twojemu wsparciu docieramy do kolejnych potrzebujących rodzin, dzieci,
samotnych seniorów, chorych, niepełnosprawnych czy dotkniętych przez los.

WPŁAĆ, BY POMÓC

Nie bądź obojętny na ich los!

Pomyśl dziś o biednych rodzinach, którym w święta brakuje choinki czy wigilii.
Poznaj historie z dostarczenia paczek i spraw, by takich pięknych momentów było jak najwięcej.

Każda pomoc jest ważna!

Pomóż dziś,

żeby jak najwięcej biednych rodzin mogło mieć piękne święta!

JAK SZLACHETNA PACZKA ZMIENIA HISTORIE?

to prawdziwe opowieści

KOCHAM WAS

Usiadła na podłodze wśród paczek i zapytała: - Czy już mogę się rozpłakać? Na jej twarzy widoczne były cieniutkie zmarszczki. Tych od uśmiechania niewiele. Znacznie więcej tych od cierpienia i zmartwień. Gdy dostarczono do niej prezenty, nie miała odwagi ich rozpakować. Nie wierzyła, że wszystkie są tylko dla niej. Zachęcona przez wolontariuszy, zaczęła nieśmiało otwierać pierwszą paczkę. Z kolejnymi poszło już łatwiej. Zapytana, co chciałaby przekazać swoim darczyńcom, odpowiedziała: - Nie wiem, kim jesteście, ale was kocham.

SZEF

Telefon do firmy produkującej meble. - Dzień dobry, chcielibyśmy zamówić meble, lecz nie dysponujemy wielkimi pieniędzmi. Nie kupujemy dla siebie, tylko dla jednej z rodzin ze Szlachetnej Paczki. - Ze Szlachetnej Paczki? - Tak, zna pan projekt? - Czy znam? 6 lat temu sam otrzymałem paczkę. Byłem w beznadziejnej sytuacji. Ale dzięki ludziom takim jak wy, stanąłem na nogi i dziś mam swoją firmę. Dziękuję, że jesteście. Zamówienie zostało złożone. - Ale my… - Żadne ale. Ława gratis. Dokąd wysyłamy?

CHATKA

- Pani Aniela jest w Paczce od roku – opowiada Monika, wolontariuszka, która pomogła starszej kobiecie zacząć nowe życie. - Jesienią zawieźliśmy do niej dwoje darczyńców, panią Kingę i pana Krzysztofa. Gdy zobaczyli, w jakich warunkach mieszka pani Aniela, stwierdzili, że odbudują jej dom. Pan Krzysztof założył na Facebooku stronę, na której opowiedział historię pani Anieli, i zaczął organizować pomoc. Ruszyła lawina dobrych serc. Ludzie wysyłali paczki, ubrania, materiały budowlane. Bezinteresowną pomoc zaoferowało wiele firm budowlanych. Na placu budowy działy się cuda. Po niespełna tygodniu pani Aniela mogła wprowadzić się do nowego domu.

NIE ZAŚNIE

Kuchnia pani Józefy jest tak ciasna, że z trudem mijają się w niej dwie osoby, ale ona uparła się, by właśnie tam wnieść wszystkie paczki. - Chce się nimi nacieszyć. Nie zasnę dzisiaj. Będę siedziała i oglądała. W ręce trzymała różaniec, którym błogosławiła wolontariuszy, strażaków i darczyńców. A oni wnosili. Żywność, środki czystości, nowy materac, a nawet telewizor, o który wcale nie prosiła. - Te święta będą wyjątkowe – powiedziała. – Wreszcie mogę zaprosić znajomych, będę ich miała czym poczęstować. Kiedy wolontariusze zaczęli się zbierać do wyjścia, zaprotestowała. - Z pustymi rękami stąd nie wyjdziecie. I też przyszykowała dla nich swoją paczkę: własnoręcznie upieczoną babkę i kilka słoików z grzybami.

ODWIEDZINY

Pani Janina włożyła odświętną sukienkę. Pięknie upięła siwe włosy, wyciągnęła nawet z szuflady dawno nieużywaną szminkę. Upiekła ciasto, zrobiła kawę. Czekała. Gdy usłyszała dzwonek do drzwi, nie umiała ukryć radości. To wolontariuszki Szlachetnej Paczki przyszły, by zakwalifikować ją do pomocy i sprawdzić, czego brakuje jej najbardziej. – Najbardziej liczy się to, że ktoś mnie odwiedził. Pierwszy raz od kilku lat – powiedziała pani Janina. Wolontariuszki zakwalifikowały ją do Paczki Seniorów i w ten sposób pani Janina rozpoczęła swoje życie na nowo.

DZIĘKI TWOJEJ POMOCY

TAKICH HISTORII MOŻE BYĆ TYLKO WIĘCEJ!

Wspierając nas masz wpływ na to, do ilu rodzin dotrzemy z mądrą pomocą

ZOBACZ PIĘKNE MOMENTY Z DOSTARCZENIA PACZEK

wzruszenia, zły, szczęście, wdzięczność, duma, szlachetność - to dzięki Wam!

WIĘCEJ HISTORII Z DOSTARCZENIA PACZKI

NIEZADOWOLONY DARCZYŃCA

Opolskie. Pan Zygmunt mieszka w niszczejącym, zimnym domu, którego ściany pękają. W zimie ogrzewa wyłącznie kuchnię, na więcej go nie stać. Na liście jego potrzeb znalazły się: żywność i butle z gazem. Darczyńcy ta druga pozycja niezbyt się spodobała. Dał znać wolontariuszowi, że butli nie kupi. Zamiast tego opłacił panu Zygmuntowi czteromiesięczny pobyt w agroturystyce. Tak będzie wygodniej przetrzymać zimę.

CUD

Nie chcemy przesadzić, nazywając cudami wszystkie wspaniałe rzeczy, które wydarzyły się podczas Finału PACZKI, ale co mamy powiedzieć o tym?
Pani Edyta sama wychowuje troje dzieci. Jej najmłodszy syn, Antek, ma 3,5 roku i nadal nie mówi. Mama podejrzewa, że cierpi na mutyzm.
Tzn. podejrzewała. A on nie mówił. Bo to już czas przeszły!
W weekend, gdy do pani Edyty i jej dzieci przyjechali wolontariusze, zaczął krzyczeć z radości! Śmiał się, rozmawiał (!) z każdym i był najszczęśliwszym chłopcem na świecie. Gdy wolontariusze już wychodzili, oderwał się na chwilę od nowych kredek, plasteliny i klocków lego, żeby się do nich przytulić. Dzień później jego mama wysłała wiadomość. – Dziękuję. Od wczoraj buzia mu się nie zamyka.

SZLACHETNE SKRZYPCE

Kraków. Czteroosobowa rodzina, rodzice z dwójką dzieci, kobieta od 7 lat zmaga się z nowotworem. Na leczenie wydają mnóstwo pieniędzy, na życie zostaje im po 250 zł miesięcznie na osobę. Ich siedmioletni syn grał na skrzypcach, ale musieli zrezygnować z lekcji i sprzedać instrument. Darczyńcami rodziny zostali rodzice dzieci z jednej z brytyjskich szkół (tak, Paczka ma globalny zasięg). Poznali historię, uznali, że ją zmienią. Wysłali trzy samochody, a w nich m.in. 1000 pieluch, łóżko piętrowe i – rzecz jasna – skrzypce. Z góry opłacili też nauczyciela, który będzie przychodził i dalej prowadził z chłopcem lekcje.

WINNI? WOLONTARIUSZE

Mazowieckie. Pani Bożena, miesięcznie na życie, po odliczeniu rachunków, 80 zł. - Ja nie wiem, co ja mam powiedzieć, nie wierzę, to niemożliwe – powiedziała po otrzymaniu paczki. - Bo to wszystko ich wina, tych wolontariuszy. To one ode mnie tak ciągnęły. Mówiłam, że sobie poradzę, że może ktoś inny potrzebuję bardziej. A te dziewczyny kazały mi mówić, czego potrzebuję.

KULIG Z LODÓWKĄ

Jasło. Paczka to nie tylko prezenty i wzruszenia, ale także wielka przygoda. Jest finał, jest ranek, jest kilkanaście centymetrów śniegu. Jak dotrzeć do „domku na końcu świata”. Przed wolontariuszami dwa kilometry nieprzejezdnej drogi. Przenieść paczki i wrócić po resztę? – Naprawdę chcemy przez ten śnieg nieść lodówkę?! – pyta jeden z wolontariuszy. – Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych! - odpowiada mu drugi. I pożyczają sanki. Mądra pomoc to także nie metafora.

SPOTKANIE PO LATACH

Mazowieckie. Darczyńca chce odwiedzić rodzinę, rodzina chce poznać Darczyńcę, sytuacja idealna. W drzwiach witają gości dwie starsze siostry. Jedna ma 93 lata, druga jest nieco młodsza. Zapraszają do stołu, pytają Darczyńcę, dlaczego wybrał właśnie je. - Rodzice pochodzili z tej miejscowości – odpowiada. – A wie pan, że ja znałam pana tatę? – zaskakuje wszystkich młodsza z sióstr. – Ostatniej zimy przed wojną zorganizował u nas zabawę przy choince. Tak szalałam, że aż sobie nos rozbiłam! A pana tata siedział ze mną i tamował mi krwotok. Siedemdziesiąt lat i jedno pokolenie później przyjaźń odżyła.

I JESZCZE CIASTO DO TEGO

Kraków. Działo się, czyli relacja wolontariusza: - Oprócz tego, że dostarczyliśmy paczki, naprawialiśmy też pani laptopa, zamontowaliśmy pralkę, jednemu z nas pękły spodnie w kroku, a pani w podziękowaniu upiekła nam ciasto w kształcie choinki.

JESTEŚMY ZAWSZE TAM

Zabrze. Magazyn tętni życiem. Wolontariuszy przyszli dopingować kibice Górnika. Jest fotobudka, są śpiewy, wychodzą paczki.

WYSWATALI ICH

Mazowieckie. Wygląda na to, że po finale wolontariuszka będzie się spotykała nie tylko z rodziną (przynajmniej dwa dodatkowe spotkania, które stają się standardem w pracy SuperW z rodziną od tego roku), ale i z Darczyńcą. Tak ich wyswatali!

9 MINUT

Malutkie mieszkanie pewnej starszej pani, grudzień, brak ogrzewania. Lokatorka informuje wolontariuszy, że wewnątrz jest aż (!) 8 stopni. Całkiem dużo, bo bywały zimy, podczas których nawet łzy zamarzały jej na policzkach. Ile czasu zajęło Wolontariuszom znalezienie nowego pieca? Tydzień? Dzień? Nie. Tyle, co Robertowi Lewandowskiemu (też robił paczkę!) strzelenie 5 bramek w meczu Bundesligi. 9 minut.

BĘDZIE JASNO

Wolontariuszka dostrzegła go, gdy wracał ze sklepu. Z dziurawej siatki wystawał bochenek chleba i świeczki. Podeszła. – Tylko na to mnie stać – wydusił z siebie. – Żebym nie umarł z głodu i miał odrobinę światła. Po kilku tygodniach pan Mieczysław otrzymał paczkę. Chciał ukryć łzy, ale nie był w stanie. Polały się po strudzonych policzkach. Oprócz rzeczy pierwszej potrzeby darczyńcy przekazali coś jeszcze – obietnicę pomocy w zgromadzeniu dokumentów do emerytury i w podłączeniu prądu.

DROGA

Lubelskie. Darczyńca miał kłopot z dostarczeniem paczki do rodziny. Podczas transportu auto ugrzęzło na nieutwardzonej w drodze. Wkurzył się. Powiedział, że to przesada i że tak tego nie zostawi. Obiecał, że po finale zorganizuje utwardzenie drogi.

BĘDZIE JAZDA

Małopolska. Mama, dwóch synów i chory na raka ojciec, którego trzeba wozić do szpitala. Marzenie chłopaków? „Żeby któryś z nas zrobił prawo jazdy, bo wtedy moglibyśmy odciążyć mamę”. Który? Darczyńca nie zamierzał wybierać i ufundował jazdy i lekcje obu.

TETRIS

Lubelskie. Co zrobić, gdy darczyńca nie jest w stanie zawieźć paczek, a jedyny samochód do dyspozycji wolontariuszek to volkswagen up - malutki, miejski samochód? Wykorzystać swoje doświadczenie z gry w tetrisa! 35 paczek w takim aucie? Da się! A potem prawie 50 km szalonej jazdy. Nie ma problemów. Są wyzwania.

NIECH SIĘ POBRUDZI

Śląsk. Pani Truda, 80 lat, mieszka sama. Z paczki wyciąga worek z ziemniakami. – Niech pani uważa, nabrudzi sobie pani! – krzyczą wolontariusze. – Nic nie szkodzi – odpowiada kobieta. – Teraz mam odkurzacz, to sobie odkurzę.

DOBRO WRACA

Opolskie. Pani Natalia ma nowotwór i jest po amputacji piersi. Do tego dochodzą problemy ze stawami, sercem i z domowym budżetem. Po opłaceniu rachunków i kosztów leczenia zostaje jej 13 zł na miesiąc. Jej historia trafia do bazy rodzin. Wybiera ją pani Karina. Bardzo się z nią utożsamia, bo kilka lat temu miała podobne przejścia i w najtrudniejszym momencie otrzymała pomoc od SZLACHETNEJ PACZKI. Teraz sama chce pomagać, by i inni poradzili sobie w życiu. Potrzeby pani Natalii są skromne, dlatego pani Karina idzie krok dalej. Proponuje ekipę, na poniedziałek, do remontu kuchni. Dla fachowców to drobiazg, a jej niebywale ułatwi życie. Pani Natalia się zgadza, a tymczasem rozpakowuje paczki. Przytula się do kołdry, którą otrzymała. – Wreszcie będę miała pod czym spać – mówi drżącym głosem. – Nikt nigdy nie zrobił dla mnie tyle dobrego i nie uczynił mnie taką szczęśliwą!

JAKBYŚMY ZACZYNALI ŻYCIE OD NOWA

Supraśl. Druhny i druhowie z OSP już trzeci rok z rzędu zostali darczyńcami. Tym razem poruszyła ich historia Kasi i Wojtka. Poznali się podczas wydawania posiłków dla bezdomnych, dziś wspólnie wynajmują pokój, na pierwsze komorne wzięli pożyczkę. Oboje są niepełnosprawni. Pan Wojtek jest po amputacji stóp, pracuje jako stróż, w grudniu właśnie przedłużył umowę. Pani Kasia od urodzenia jest niepełnosprawna intelektualnie. Ma córkę, której prawnym opiekunem jest jej mama. Teraz odwiedza ją razem z Wojtkiem, do którego dziewczyna zaczęła mówić „tato”. Strażacy paczki wręczyli im osobiście. W środku były kubki, mikser, poduszka, pościel, ścieki, ręczniki, żywność i środki czystości. – Jakbyśmy zaczynali życie od nowa – powiedział pan Wojtek.

OSZUSTKA

Rybnik. – Wolontariuszka mnie oszukała – powiedział darczyńcy 63-letni pan Bogusław, odpakowując kolejne pudło. – Myślałem, że to będzie jedna paczka. A ile było? Siedemnaście.

POTRZEBNE POGOTOWIE

Pomorskie. Starsze małżeństwo, emocji co niemiara. Pan dostał w prezencie maszynkę do golenia, pani – żelazko. Wzruszyli się tak bardzo, że trzeba było wezwać pogotowie. Na szczęście skończyło się tylko na strachu.

NIE WIEM, KIM JESTEŚCIE, ALE WAS KOCHAM

Usiadła na podłodze wśród paczek i zapytała: - Czy już mogę się rozpłakać?. Na jej twarzy widoczne były cieniutkie zmarszczki. Tych od uśmiechania niewiele. Znacznie więcej tych od cierpienia i zmartwień. Gdy dostarczono do niej prezenty, nie miała odwagi ich rozpakować. Nie wierzyła, że wszystkie są tylko dla niej. Zachęcona przez wolontariuszy, zaczęła nieśmiało otwierać pierwszą paczkę. Z kolejnymi poszło już łatwiej. Zapytana, co chciałaby przekazać swoim darczyńcom, odpowiedziała: - Nie wiem, kim jesteście, ale was kocham.

UPRAGNIONEJ KOSZULKI NIE BYŁO

Łukasz cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. Jeździ na wózku. Ma wspaniałych rodziców, którzy dzielnie się nim opiekują, sami również zmagając się z chorobami. Mama Łukasza pracuje jako sprzątaczka i jest jedyną żywicielką rodziny. Chłopiec kibicuje Legii i ma jedno, wielkie marzenie: dostać meczową koszulkę z ukochaną „eLką” na piersi. Gdy otworzył paczkę, nie mógł uwierzyć. Wcale nie było w niej upragnionej koszulki. Zamiast niej wyciągnął ze środka trzy bilety na mecz Legii – dla siebie i dla rodziców. I to nie „zwykłe” bilety, tylko takie do „Strefy Silver”, w której po meczu spotka się z piłkarzami. I to od nich dostanie koszulkę. Z autografami.

POMAGAJ Z PACZKĄ PRZEZ CAŁY ROK!

SZLACHETNA PACZKA to nie tylko Weekend Cudów w grudniu. Pracujemy przez cały rok, by zmieniać historie życia konkretnych ludzi w potrzebie! Z Twoją pomocą Paczki będzie więcej! Dziękujemy, że jesteś z nami.

WPŁAĆ, BY POMÓC