Kiedy kompetencje pomagają — o wolontariacie, który ma realny wpływ. Rozmowa z Agatą Lipiec
Za skutecznym wolontariatem firmowym stoją nie tylko dobre intencje, ale też przestrzeń do działania i mądre wykorzystanie kompetencji pracowników. O tym, jak tworzyć kulturę zaangażowania na lata, dlaczego wolontariat kompetencyjny zyskuje na znaczeniu i co daje ludziom poczucie sensu w pracy, rozmawiam z Agatą Lipiec z Fundacji Deloitte.

Katarzyna Stefańczyk: Agata, nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że właśnie z Tobą mogę porozmawiać o szeroko rozumianym Wolontariacie. Podglądam regularnie Wasze firmowe zaangażowanie w różne programy społeczne i widzę z jednej strony jak bardzo profesjonalni w tym jesteście, a z drugiej strony jak różnorodnie i ciekawie dobieracie formy wolontariatu dla Waszych pracowników.
Agata Lipiec: Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Staramy się pokazywać naszym pracownikom różne rodzaje wolontariatu i korzyści z niego płynące, tak, żeby każdy mógł odnaleźć w nim coś co jest mu bliskie.
Katarzyna: Wiele firm prowadzi pojedyncze akcje pomocowe, ale nie każda buduje z tego trwałą kulturę zaangażowania. Jak wyglądała Wasza droga do tego miejsca, w którym jesteście obecnie?
Agata: Myślę, że bardzo pomogło nam w tym stworzenie Fundacji Deloitte, która wzięła na siebie, między innymi, zobowiązanie do organizowania wolontariatu dla pracowników firmy. To ważne, gdy w organizacji są osoby, które wprost mają to wpisane w zakres obowiązków. To daje większe umocowanie w organizacji i pozwala skupić się nie tylko na jednej akcji, ale na rozwijaniu i promowaniu całego programu wolontariatu pracowniczego.
Katarzyna: Powiedz mi, pamiętasz, jak zaczęliście?
Agata: Od zapytania ludzi, co chcieliby robić oraz od przyjrzenia się temu, co już działo się w organizacji.
Weźmy na przykład Szlachetną Paczkę – to nie fundacja rozpoczęła ją w Deloitte. Te akcje działy się oddolnie na długo wcześniej. My tylko połączyliśmy koordynatorów w poszczególnych zespołach i zastanowiliśmy się, co możemy zrobić jako fundacja, żeby ułatwić im to zaangażowanie. Okazało się, że możliwość wymiany doświadczeń i informacji oraz niewielkie wsparcie finansowe zadziałały. Dziś ta akcja, to dobrze naoliwiona maszyna do pomagania, a pracownicy w firmie czekają na nią każdego roku. Doświadczeni koordynatorzy włączają kolejne osoby i przekazują im pałeczkę dowodzenia, wspierając jednocześnie swoją wiedzą a to buduje nowe kompetencje i umiejętności, które przydają się w codziennej pracy.
Najlepsze doświadczenia, jakie czerpiemy ze Szlachetnej Paczki staramy się przekładać na kolejne programy wolontariackie, jak choćby na prowadzony kilka razy w roku wewnętrzny program inicjatyw pracowniczych.
Katarzyna: Za sukcesem takich programów zawsze stoją ludzie. Co sprawia, że pracownicy Deloitte tak chętnie angażują się społecznie i czują, że to również „ich” inicjatywy?
Agata: Myślę, że właśnie swoboda zgłaszania projektów, które są bliskie ich sercu i wsparcie liderów w organizacji. Osoby, które pomagają z wewnętrznego przekonania, że warto to robić, że to jest słuszny cel, że coś ich „woła” do tego tematu – są najlepszymi ambasadorami swoich projektów. To oni pociągają za sobą członków zespołów, zarażają ich entuzjazmem i chęcią działania. A możliwość zorganizowania takiego projektu od A do Z rozwija w nich też wiele umiejętności, które przydają się również w codziennej pracy, jak choćby komunikację, zarządzanie budżetem, czy znajomość wewnętrznych procedur rozliczania działań.
Druga ważna kwestia, to wsparcie przełożonych – zielone światło od szefa, że mogę poświęcić 1-2 dni na taki projekt jest nieocenionym wsparciem. Dlatego co roku przypominamy naszym pracownikom, że firma zgodziła się, by każdy z nich w ciągu roku przeznaczył 16h na wolontariat. Jedyne zastrzeżenie jest takie, by to zaangażowanie nie kolidowało ze zobowiązaniami klienckimi, dlatego każdorazowo musi być potwierdzone z przełożonym.
Katarzyna: Deloitte kojarzy się z ogromnym kapitałem wiedzy i kompetencji. Jak przekuwacie eksperckie doświadczenie pracowników w wolontariat kompetencyjny, który realnie wspiera organizacje społeczne i potrzebujących?
Agata: Misją naszej fundacji od początku było wykorzystywanie umiejętności i fachowej wiedzy by pomagać innym. Wierzymy, że najtrwalsze zmiany powstają tam, gdzie spotykają się kompetencje, wartości i wspólny cel. Dlatego w projektach, jakich się podejmujemy we współpracy z organizacjami pozarządowymi, zawsze szukamy elementu, który pozwoli naszym pracownikom wykorzystać ich wiedzę, w nieco inny sposób, niż robią to na co dzień w swojej pracy.
Widzimy, że taki wolontariat merytoryczny ma ogromny ładunek pozytywnego oddziaływania w obie strony. Przede wszystkim zyskują uczestnicy projektu, mogąc uczyć się od doświadczonych ekspertów. Ale Ci eksperci, wytrąceni z utartych schematów działania, również odkrywają jak dużą wartość ma ich wiedza i jak ogromną przyjemność daje możliwość podzielenia się nią z kimś, dla kogo nie jest ona wcale oczywista. Wielokrotnie słyszałam od naszych pracowników, jak odświeżające, motywujące i przywracające poczucie sensu to doświadczenia. Dlatego pracujemy nad tym, by zmieniać w pewnym sensie rozumienie wolontariatu w naszej organizacji i nadawać równie duże znaczenie zaangażowaniu merytorycznemu, jak temu tradycyjnemu, z którym w pierwszym odruchu kojarzy się to słowo.
Katarzyna: To będzie pytanie z tezą, bo ja wiem, że jest przynajmniej jeden taki projekt, ale chciałabym usłyszeć o tym od Ciebie :) A zatem - czy jest projekt wolontariatu kompetencyjnego, który szczególnie pokazał, że wiedza biznesowa może mieć ogromną społeczną wartość?
Agata: Mówisz o projekcie, który wydarzył się przy powodzi? Nie wiem, na ile mogę zdradzać szczegóły, ale tak, Stowarzyszenie Wiosna pomogło placówce opiekuńczo-wychowawczej odbudować się po zalaniu i przywrócić poczucie bezpieczeństwa dzieciom. A my, dzięki ogromnej determinacji i zaangażowaniu jednej z naszych ekspertek pomogliśmy, by to zaangażowanie nie wiązało się z żadnymi dodatkowymi kosztami.
W ogóle projekty pro bono, to jeszcze inny sposób na społeczne zaangażowanie firm. Definiujemy je w Deloitte jako projekty biznesowe, bo w tym obszarze eksperci działają tak samo, jak na co dzień w pracy dla klientów, ale realizują je bezpłatnie, lub po obniżonej stawce na rzecz organizacji pozarządowych. W takich sytuacjach jako fundacja łączymy kropki, ale ustalenie zasad współpracy jest już po stronie kolegów i koleżanek z pionów biznesowych. Dobrym przykładem jest współpraca w zakresie doradztwa podatkowego między Deloitte a Wiosną, którą zapewnia nasz zespół z Krakowa. Co roku ustalana jest pula godzin pracy pro bono naszych ekspertów, z której możecie skorzystać i zakres merytoryczny takiego wsparcia. I jeśli dobrze pamiętam taka współpraca trwa już od dobrych kilku lat.
Katarzyna: Tak, trwa od kilku lat i bardzo sobie ją cenimy! To właśnie idealny przykład tego jak kompetencje firmy odpowiadają na potrzeby NGO! Ale opowiedz też proszę o innych projektach, które również wspieracie w wolontariacie kompetencyjnym!
Agata: Innym przykładem takiego projektu jest współpraca z Ogólnopolskim Towarzystwem Ochrony Ptaków oraz Centrum Ochrony Mokradeł. Pomogliśmy im połączyć działania na rzecz ochrony środowiska z potrzebami biznesu. Przekazaliśmy wiedzę o dobrowolnym rynku offsetów węglowych i wsparliśmy stworzenie systemu emisji kredytów węglowych.
To temat specjalistyczny, więc może wyjaśnię. Offsety węglowe to dobrowolne rozwiązanie, które pozwala firmom – obok ograniczania własnych emisji – wspierać działania klimatyczne poprzez finansowanie projektów redukujących ilość dwutlenku węgla w atmosferze, np. ochronę lasów, mokradeł czy technologie pochłaniania CO₂.
W ramach tego projektu pomogliśmy OTOP i COM opracować rozwiązanie, które pokazuje, jak rozwój mokradeł przekłada się na realną redukcję emisji. Dzięki temu mogą skutecznie działać na rzecz klimatu, spełniając jednocześnie wysokie standardy wiarygodności i przejrzystości, oczekiwane przez biznes.
Katarzyna: Często mówi się, że pomaganie rozwija także tych, którzy pomagają. Jak udział w wolontariacie kompetencyjnym, ale też tym akcyjnym, wpływa na pracowników Deloitte – ich rozwój, przywództwo czy sposób patrzenia na swoją pracę?
Agata: Trochę już o tym wspomniałam wcześniej, że rozwija to w osobach zaangażowanych nowe umiejętności – zarządzania projektem, komunikacji z różnymi osobami, gospodarowania budżetem, czy budowania sojuszy i rozwijania kompetencji liderskich. Jest jednak jeden aspekt, który szczególnie zasługuje na zauważenie w obecnych czasach, takie działania dają ludziom poczucie sensu i sprawczości. Pokazują, że praca w naszej firmie to coś więcej niż wykonywanie codziennych obowiązków – to możliwość robienia czegoś, co ma znaczenie również w szerszym, społecznym kontekście. To budowanie kultury organizacji, w której wartości są nie tylko hasłami, ale znajdują potwierdzenie w codziennym działaniu. Niesamowicie wzrusza mnie, kiedy czytam w podsumowaniu projektów, takie słowa: „Jestem dumny/a, że pracuję w firmie, która pozwala mi działać i spełniać się w taki sposób”. To bardzo ważne zarówno dla młodych pracowników, jak i tych z dłuższym stażem w organizacji. A dla nas, organizatorów tych działań, to najwspanialsze docenienie.
Katarzyna: A patrząc od strony pracodawcy, jak połączyć ambitne cele biznesowe dużej organizacji z czasem na pomaganie, tak aby wolontariat nie był dodatkiem „po godzinach”, ale naturalnym elementem kultury firmy?
Agata: Sprawić, by był naturalnym elementem kultury firmy 😉. To oczywiście ogromne uproszenie, ale do tego się to sprowadza. „Pracodawca” i „firma” to byty, za którymi zawsze stoją ludzie. Prezesi, partnerzy, dyrektorzy – to również ludzie (choć czasem o tym zapominamy), osoby, które mają swoje wartości, przekonania, punkty widzenia. Oczywiście, kiedy wchodzą w rolę bycia prezesem czy dyrektorem, to skupiają się na osiąganiu celów biznesowych, o których wspomniałaś. Dlatego warto pokazać wartość z działań wolontariackich dla ich pracowników, posługując się ich językiem. Wskazać, że ludzie tego oczekują – zwłaszcza młodzi, ale pokazać też jak taka jednodniowa czy kilkugodzinna akcja na nich wpływa – jak zmienia relacje w zespole, przywiązanie do firmy, czy jakie nowe kompetencje rozwija w pracownikach. Projekt z OTOP i Centrum Ochrony Mokradeł miał jeszcze jeden dodatkowy pozytywny czynnik – dzięki niemu nasi eksperci zdobyli doświadczenia, które pomogły im w pozyskaniu kolejnych, już komercyjnych projektów. Dla wielu liderów w organizacjach to ważne argumenty, które wezmą pod uwagę.
Najlepiej jednak działa włączenie ich w te akcje, żeby sami mogli poczuć i doświadczyć siły pomagania. Nie symbolicznie, ale z pełnym zaangażowaniem. Moje doświadczenie pokazuje, że gdy to się uda, to potem nie trzeba już żadnych dodatkowych argumentów.
Katarzyna: Gdybyś miała wskazać jeden trend, który będzie kształtował przyszłość działań społecznych firm, czy byłby to właśnie wolontariat kompetencyjny? Czy zupełnie coś innego?
Agata: Chciałabym, żeby tak było, ale myślę, że największy wpływ na działania firm w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu mają wymagania raportowe. One często determinują obszar realizowanych projektów. Jeśli miałabym wymienić jeden trend, który będzie ważny w najbliższych latach, to moim zdaniem będzie to działanie, na które duży wpływ będzie miał rozwój sztucznej inteligencji. Trudno mi jest sprecyzować, czy będą to projekty związane z rozwojem etycznej AI, podnoszeniem kompetencji i nauką posługiwania się nowymi narzędziami, czy coś zupełnie w drugą stronę, czyli rozwijanie i podnoszenie kompetencji w obszarach, które są niedostępne dla AI. Wiele raportów wskazuje potrzebę rozwoju krytycznego myślenia, empatii, współpracy międzyludzkiej. Widzę też silną potrzebę powrotu do natury, zatrzymania na chwilę w tym pędzącym świecie. To mogą być ciekawe motywatory kierunków rozwoju działań społecznych i mam poczucie, że wolontariat wiele z nich adresuje w bardzo naturalny sposób.
Katarzyna: Jeszcze na koniec, jakiej jednej rady udzieliłabyś firmie, która chce budować kulturę pomagania na lata? Na czym powinna się skupić?
Agata: Nie jestem fanką udzielania rad, szczególnie, kiedy nie znam potrzeb i szerszego kontekstu. Myślę, że warto odpowiedzieć sobie na pytania „Co jest dla nas ważne?” oraz „W czym jesteśmy mocni?”, wybrać z listy jedną rzecz i na niej się skupić. Potrzeb jest bardzo dużo w bardzo wielu obszarach życia społecznego – czy to są dzieci z pieczy zastępczej, seniorzy, osoby w kryzysie bezdomności, zwierzęta w schroniskach, wsparcie w leczeniu rzadkich chorób, profilaktyka zdrowia psychicznego, walka z wykluczeniem społecznym, i wiele, wiele innych. Trzeba mieć świadomość, że nigdy nie będziemy w stanie pomóc wszystkim. Obserwuję jednak, że firmy, które skupią się na jednym zagadnieniu, często bliskim ich branży, dobrze zdefiniują problem społeczny, jaki chcą pomóc rozwiązać, określą mierniki efektów tych działań, po pewnym czasie pokazują niesamowicie dobre wyniki.
Jeśli chcesz otrzymywać więcej takich treści zapisz się na newsletter
Zapisuje się