10 marca 2026

Odpowiedzialność wpisana w proces. Jak Raben łączy efektywność biznesową z realnym wpływem społecznym? 

Czy działania społeczne można pogodzić z operacyjną efektywnością? Przykład firmy Raben pokazuje, że tak – pod warunkiem, że pomaganie nie jest dodatkiem, lecz naturalnym przedłużeniem firmowych kompetencji. O odpowiedzialności, kulturze organizacyjnej i partnerstwie, które realnie zmienia rzeczywistość rozmawiam z Katarzyną Ostojską, Menadżerką ds. Marketingu w firmie Raben. 

Katarzyna Stefańczyk, Szlachetna Paczka: Raben to duża organizacja z ogromnymi kompetencjami logistycznymi. W którym momencie pojawił się pomysł, że te umiejętności mogą służyć nie tylko biznesowi, ale też realnemu dobru społecznemu? 

Katarzyna Ostojska, Raben: W Rabenie to nie był jeden konkretny moment ani jednorazowa decyzja. Raczej naturalna konsekwencja rozwoju firmy i świadomości skali, na jaką działamy. Im większa organizacja, tym wyraźniej widać, że nasze codzienne kompetencje – planowanie, transport, koordynacja – mogą realnie pomagać tam, gdzie logistyka jest kluczowa, a często niedoceniana. 

Z czasem coraz mocniej dojrzewało w nas przekonanie, że skoro potrafimy robić to dobrze w biznesie, mamy też odpowiedzialność, by wykorzystywać te umiejętności szerzej. Logistyka jest dziś krwiobiegiem współczesnego świata – a skoro tak, może i powinna służyć także wtedy, gdy stawką nie jest wynik finansowy, lecz dobro ludzi. 

Jako firma działająca w wielu krajach i realizująca tysiące transportów każdego dnia, mamy świadomość, jak dużą siłę oddziaływania ma sprawnie zorganizowana logistyka. 

Katarzyna Stefańczyk: Śledząc już od wielu lat Wasze działania, wiem, że angażujecie w różne akcje pomocowe. Czy jest jakiś projekt, który szczególnie zapadł Ci w pamięć? Albo który pokazał, że Wasze zaangażowanie jako firmy naprawdę coś zmienia? 

Katarzyna Ostojska: Najbardziej zapadają w pamięć te projekty, w których widać bardzo konkretny efekt – nie w raportach czy prezentacjach, ale w realnych historiach ludzi. Właśnie dlatego współpraca ze Szlachetną Paczką jest dla nas wyjątkowa. To moment, w którym logistyka przestaje być „usługą”, a staje się narzędziem umożliwiającym pomoc. Kiedy widzimy, że dobrze zaplanowany transport oznacza, że wsparcie dociera na czas i tam, gdzie jest naprawdę potrzebne, daje to ogromne poczucie sensu. 

Wspieramy Szlachetną Paczkę od kilku lat, udostępniając nasze pojazdy, kierowców i logistyków oraz dzieląc się doświadczeniem w planowaniu transportów podczas Weekendu Cudów. Dzięki temu pomoc trafia do rodzin w całej Polsce — a dla nas to szczególny moment, w którym codzienna praca zyskuje bardzo ludzki wymiar. 

Drugim ważnym obszarem jest wieloletnia współpraca z Bankami Żywności. Udostępniamy transporty, które pozwalają ratować żywność przed zmarnowaniem i przekazywać ją osobom potrzebującym. Od lat są to dziesiątki tysięcy palet i tysiące ton produktów, które stały się realnymi posiłkami dla ludzi w trudnej sytuacji życiowej. 

Chciałabym też wspomnieć o działaniach w czasie pandemii COVID-19. Skala potrzeb była ogromna i bardzo wyraźnie widać było, jak logistyka może ratować zdrowie i życie. Uczestniczyliśmy w transportach sprzętu ochronnego i medycznego – milionów maseczek, rękawic, kombinezonów czy respiratorów, które trafiły do szpitali i placówek medycznych w całej Europie. 

Te doświadczenia pokazują, że nasze kompetencje mogą być realnym narzędziem wsparcia tam, gdzie jest ono najbardziej potrzebne. Ważne jest dla nas to, że nie są to działania jednorazowe, lecz długofalowe partnerstwa oparte na zaufaniu. 

Katarzyna Stefańczyk: Nie oszukujmy się, w biznesie przede wszystkim chodzi o efektywność i wyniki. Jak w Rabenie godzicie cele biznesowe z działaniami społecznymi, które nie zawsze da się przeliczyć na liczby? 

Katarzyna Ostojska: Nie traktujemy działań społecznych jako czegoś „obok” biznesu. Są one częścią naszej odpowiedzialności jako organizacji. Oczywiście wiele efektów trudno zamknąć w tabelkach, ale widzimy ich wpływ w innych obszarach: w zaangażowaniu pracowników, kulturze organizacyjnej czy długofalowym zaufaniu do marki. 

W naszym przypadku pomaganie opiera się na tych samych zasobach i kompetencjach, które wykorzystujemy na co dzień – pojazdach, magazynach czy wiedzy logistycznej. Dzięki temu możemy działać profesjonalnie i skutecznie, bez zakłócania podstawowej działalności firmy. To raczej mądre wykorzystanie potencjału niż coś oderwanego od biznesu – a jednocześnie inwestycja w stabilność i dojrzałość firmy w dłuższej perspektywie. 

Katarzyna Stefańczyk: Jak Wasi pracownicy podchodzą do różnych inicjatyw społecznych? Chętnie się angażują czy traktują to bardziej jako „odgórny” wymysł? 

Katarzyna Ostojska: Z naszego doświadczenia wynika, że zaangażowanie pracowników jest bardzo autentyczne i w dużej mierze wynika z kultury zaufania, którą staramy się budować na co dzień. Oczywiście realizujemy także tzw. „duże akcje” ogólnofirmowe, ale równie ważne – a często nawet ważniejsze – są inicjatywy oddolne. To pracownicy sami wychodzą z pomysłami na zbiórki, kiermasze czy inne formy wsparcia konkretnych celów charytatywnych, które są im bliskie. 

Jako organizacja nie narzucamy im gotowych scenariuszy. Naszą rolą jest stworzenie przestrzeni do działania: udostępniamy kanały komunikacji, pomagamy dotrzeć z informacją do innych zespołów, wspieramy organizacyjnie. To jasny sygnał, że ufamy naszym pracownikom i ich intencjom. Dzięki temu czują realną sprawczość i odpowiedzialność. Działania społeczne nie są postrzegane jako „firmowy projekt”, tylko jako coś, co rzeczywiście wychodzi od ludzi i dla ludzi. Poza tym, kiedy ktoś widzi, że może wykorzystać swoje kompetencje – czy to logistyczne, czy organizacyjne – do pomocy innym, bardzo często angażuje się z własnej potrzeby, a nie dlatego, że „tak trzeba”. 

Katarzyna Stefańczyk: Czy widzicie różnicę w poziomie zaangażowania pomiędzy pracownikami biurowymi a magazynami czy kierowcami? 

Katarzyna Ostojska: Jeśli pojawiają się różnice, to wynikają one raczej z charakteru pracy i dostępnych możliwości niż z samej motywacji do pomagania. Każda z tych grup funkcjonuje w innym rytmie dnia i w innych realiach operacyjnych, ale potrzeba zaangażowania jest bardzo podobna. Natomiast to, co jest wspólne, to bardzo pragmatyczne podejście do pomocy – szczególnie wśród pracowników operacyjnych. Tam często pojawia się myślenie: „co konkretnie mogę zrobić, żeby to zadziałało?”. I to jest ogromna wartość. 

Dobrym przykładem są nasi kierowcy, którzy co roku sami dopytują, czy ponownie będziemy wspierać Szlachetną Paczkę. Dla wielu z nich to jedna z akcji, na którą naprawdę czekają. Są dumni z tego, że ich praca ma wtedy dodatkowy, bardzo ludzki wymiar – że przewożą nie towar, lecz pomoc dla konkretnych rodzin. 

To pokazuje, że pomaganie nie ma stanowiska ani działu — jest wspólną wartością w całej organizacji. 

Katarzyna Stefańczyk: Jakie wyzwania pojawiają się przy angażowaniu pracowników w projekty społeczne i czego takie działania uczą Was jako firmę? 

Katarzyna Ostojska: Największym wyzwaniem jest pogodzenie codziennej operacyjności z dodatkowymi działaniami społecznymi. Logistyka nie może się zatrzymać. To uczy nas bardzo dobrej organizacji, elastyczności i współpracy między zespołami.  

Takie projekty pokazują, jak ogromny potencjał wiedzy i doświadczenia mamy w organizacji – i jak dużo możemy się od siebie nawzajem nauczyć, działając poza standardowymi schematami biznesowymi. Uczą nas także pokory i zmieniają perspektywę. W biznesie optymalizujemy koszty i czas, a w działaniach społecznych najważniejsza jest realna potrzeba drugiego człowieka. Często trzeba reagować szybko i działać w warunkach, które nie pozwalają na długie planowanie. To doskonały sprawdzian sprawności organizacji i jednocześnie pokaz ogromnego potencjału wiedzy oraz doświadczenia naszych pracowników. 

Dla organizacji logistycznej to także okazja, by sprawdzić w praktyce, jak szybko potrafimy reagować i koordynować działania w sytuacjach niestandardowych. 

Katarzyna Stefańczyk: Czy zauważasz, że możliwość angażowania się w działania społeczne staje się dla pracowników realnym benefitem? 

Katarzyna Ostojska: Tak, zdecydowanie widzimy taką zmianę. Dla wielu osób – zwłaszcza młodszych – ważne jest nie tylko „gdzie pracuję”, ale „po co pracuję”. Możliwość zaangażowania się w działania społeczne daje poczucie sensu i sprawczości. 

Widzimy również, że wzmacnia to identyfikację z firmą. Pracownicy chcą być częścią organizacji, która nie jest obojętna na otoczenie. To przekłada się na satysfakcję z pracy, lojalność i dumę z miejsca, w którym się pracuje. 

Katarzyna Stefańczyk: Jak zaangażowanie społeczne wpływa na kulturę organizacyjną firmy? 

Katarzyna Ostojska: Bardzo pozytywnie. Takie działania budują relacje ponad strukturami, rozwijają współpracę i zaufanie. Często współpracują wtedy osoby, które na co dzień nie mają ze sobą kontaktu. Pracownicy widzą się nawzajem w innych rolach, co sprzyja empatii i lepszemu zrozumieniu. Wzmacnia też motywację i daje poczucie wspólnoty, które trudno osiągnąć wyłącznie poprzez standardowe działania integracyjne. Praca przestaje być tylko zestawem zadań, a staje się częścią czegoś większego.  

Katarzyna Stefańczyk: Gdybyś mogła przekazać jedną myśl innym liderom biznesu, którzy zastanawiają się, czy warto angażować firmę w działania społeczne, co by to było? 

Katarzyna Ostojska: Zaangażowanie społeczne to nie koszt ani obowiązek – to szansa. Szansa na zbudowanie silniejszej, bardziej świadomej organizacji i na realny wpływ tam, gdzie biznesowe kompetencje mogą zrobić ogromną różnicę.  

Warto zacząć nawet od małych kroków. Bardzo często to właśnie one uruchamiają coś większego – zarówno w organizacji, jak i w ludziach. Efekty bardzo często zaskakują – i to w pozytywny sposób.